Zdrowa droga na codzień – Świat jest przeciwko mnie


za biurkiem / 26 maja 2018

Jest dobrze. Odżywiasz się w miarę zdrowo, starasz się regularnie ćwiczyć i nawet zaczynasz powoli dostrzegać efekty. Czujesz się lepiej w swoim ciele i od czasu do czasu z przyjemnością spoglądasz w lustro. Aż tu nagle wszystko sprzysięga się przeciwko tobie. Koleżanka z pracy ma urodziny i przyniosła stos kuszących ciastków. W weekend szykują się dwie imprezy. Cały kolejny tydzień będziesz siedzieć po godzinach i w dodatku współpracownicy w ogóle nie rozumieją, że teraz jesz częściej niż noworodek i złośliwie organizują spotkania akurat kiedy wypada twoja pora karmienia.

W pierwszym odruchu chcesz nakrzyczeń na koleżankę zamiast złożyć jej życzenia, odrzucić zaproszenia na imprezy i złożyć wymówienie. Dzięki temu będziesz mógł w całości oddać się swojemu nowemu stylowi życia. Po chwili refleksji dochodzić jednak do wniosku, że to nie jest najmądrzejszy pomysł. Zjadasz więc kawałek ciasta a potem imprezujesz na całego. Na czas zwiększonego nawału pracy odpuszczasz swoje nowe nawyki. Wróciłeś na start.

Jesteś wściekły na cały świat, bo skutecznie uniemożliwił ci uprawianie zdrowego stylu życia. Szukasz pocieszenia na Instagramie, ale znajdujesz tylko dodatkowe źródła frustracji. Tylko od ciebie zależy co zrobisz dalej.

Centrum wszechświata

Zacznę od złej wiadomości. Otóż twoje nowe zdrowe ja nie stało się nagle centrum wszechświata i ziemia nadal kręci się wokół słońca, a nie wokół ciebie. To oznacza, że ludzie będą mieć urodziny, organizować imprezy, a praca będzie czasem pochłaniać więcej niż wynikałoby to z umowy.

Możesz poprosić osoby z najbliższego otoczenia, żeby nie utrudniali ci wprowadzania zdrowych nawyków, ale nie możesz oczekiwać, że zrezygnują ze swojego życia. Musisz się w tym codziennym życiu z ciastami i spotkaniami w porze drugiego śniadania odnaleźć. Dlatego właśnie nie ma ani dobrych ani złych momentów na zmiany. Przykra prawda jest taka, że to ty musisz się dostosować do otaczającego świata. Bo na to, że świat dostosuje się do ciebie nie ma sensu liczyć.

Wszystko w twoich rękach

Skoro już wiemy, że świat nie stanie w miejscu, bo nastała pora karmienia, to trzeba jakoś pogodzić porę karmienia z wymogami świata zewnętrznego. Najczęściej te kłody, które rzeczywistość rzuca pod nogi są tylko w naszej głowie. To znaczy ciastko koleżanki jest realne, ale przecież nie trzeba go zjadać. Albo można wziąć malutki kawałek. Chociaż niewzięcie w ogóle jest bezpieczniejsze 🙂 Jeśli złożysz koleżance serdeczne życzenia, ale za ciastko podziękujesz na pewno się nie obrazi.

Jeśli ktoś chce z tobą rozmawiać kiedy akurat ty chcesz jeść wystarczy zapytać, czy nie będzie mu przeszkadzać, że zjesz. Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, żeby komuś to przeszkadzało. Wszyscy ludzie na świecie jedzą. Jest to zupełnie normalne, więc jeśli grzecznie powiesz, że jesteś głodny i chcesz jeść w trakcie spotkania, to nie powinno być z tym problemu. Oczywiście jeśli pracujesz z klientem, to sprawa może być bardziej skomplikowana, ale wtedy po prostu dostosuj pory posiłków do przerw, które masz w grafiku.

Wrzuć na luz

Początkowo łatwo popadać ze skrajności w skrajność. Jak ćwiczyć, to codziennie. Jak jeść zdrowo, to sama sałata. A prawda jest taka, że najlepiej jest po prostu podejść do zmiany stylu życia na luzie. W końcu ma on obowiązywać do końca życia, czyli przez najbliższe kilkadziesiąt lat. W tym momencie uruchom wyobraźnię. Widzisz siebie jedzącego z zegarkiem w ręku, zawsze o tej samej porze przez najbliższe 50 czy 60 lat? No właśnie. Taka myśl jest dość absurdalna. Bo zwyczajnie tak się nie da żyć. Twój styl życia musi być na tyle elastyczny, żebyś mógł normalnie funkcjonować w otaczającym świecie.

Nie bez powodu słowo elastyczność tak często pojawia się u mnie w kontekście zdrowego stylu życia. Po prostu elastyczność generalnie bardzo ułatwia życie i jest najlepszym towarzyszem w zdrowej drodze 🙂