Zdrowa droga na codzień – Miało być tak pięknie


za biurkiem / 22 lipca 2018

Pobudka o szóstej, potem szybki prysznic i pożywna owsianka udekorowana świeżymi owocami i orzechami. Potem praca, oczywiście z uśmiechem na ustach, a w pudełeczkach pięknie skomponowane posiłki na cały dzień – smaczne, zdrowe i cieszące oko. Po pracy rzecz jasna intensywny trening, potem jeszcze pierwiastek towarzyski w barze sałatkowym i spać.

Śliczne posiłki w pudełeczka, pucharkach czy kieliszkach. Trening, po którym usta same składają się w uśmiech. I obowiązkowe zdjęcie – śniadania, brzuszka, obiadu, bicepsa i przekąski.

To wszystko jest naprawdę super. Ja też lubię ładnie podane jedzenie i fajne zdjęcia i dobre treningi. Tylko niestety nie do końca w ten sposób wygląda prawdziwe życie.

(Nieidealnie) zdrowy styl życia

Codzienność mało ma wspólnego z kolorowymi zdjęciami. I to dobrze, bo życia ma wiele smaków i tak jak na talerzu i tu nie warto ograniczać się tylko do słodkiego 🙂 Zdrowy styl życia nie musi być doskonały i polany lukrem. Szkoda czasu na perfekcjonizm, bo jest tyle innych świetnych rzeczy do robienia.

Ale przede wszystkim szkoda zdrowia na dążenie do ideału za wszelką ceną. Perfekcjonizm jest pierwszym krokiem do depresji i innych zaburzeń psychicznych. Dlatego naprawdę dostatecznie zdrowy styl życia jest znacznie zdrowszy 🙂

Elastyczność na codzień

Co tydzień spisuję plan na cały tydzień. Do kalendarza wpisuję treningi, szkolenia, prace domowe i oczywiście jadłospis w grubych punktach. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym zrealizowała ten plan w stu procentach. Kiedyś mnie to potwornie frustrowało, bo przecież jak nie zrobię treningu to na pewno świat się zawali. Okazało się, że świat ma się cały czas całkiem nieźle a i ja miewam się nienajgorzej.

Zawsze dzieje się coś nieprzewidzianego. A to trzeba zostać dłużej w pracy, a to spadnie gdzieś jakiś żyrandol i trzeba po nim posprzątać. Albo niespodziewanie zrobi się chłodniej i przyplącze się jakaś infekcja. A czasem po prostu książka okazuje się tak ciekawa, że po prostu nie da się jej odłożyć. I wtedy plan trzeba dostosować do zmieniającej się rzeczywistości. Bo jednak doba ma tylko 24 godziny i nikt tego nie zmieni tylko dlatego, że dla naszych planów to za mało.

Mogłoby się wydawać, że w takim razie robienie jakiegokolwiek planu jest pozbawione sensu. Ale to nie do końca tak. Bo jednak te moje plany w większym stopniu realizuję niż nie. To jest taki sposób na porządkowanie życia – spisuję kluczowe dla mnie punkty każdego dnia i tym samym oszczędzam nieco czasu i nerwów. Na przykład jak mam spisany jadłospis, to nie muszę się na bieżąco zastanawiać co zjeść. Mogę zrobić zakupy raz w tygodniu, a potem tylko wyciągać z lodówki to, czego potrzebuję. To dobry sposób na oszczędzenie czasu (i pieniędzy), nawet jeśli plany ulegają modyfikacji w trakcie tygodnia.

Czasem trzeba ustalić priorytety i odpuścić

Życie lubi nas zaskakiwać i weryfikować najbardziej misternie ułożone plany. To są te chwile, kiedy musimy ustalić co jest dla nas najważniejsze. Aktywność fizyczna i przestrzeganie diety są ważne, ale nie są kwintesencją mojego życia. Nie jestem zawodowym sportowcem i nie walczę o wyniki na zawodach. Za to robię milion innych rzeczy. I te inne rzeczy też są ważne. Od dawna już nie staram się na siłę realizować mojego zdrowego planu, bo wiem, że ucierpią na tym inne sfery mojego życia.

Można o 23 zrobić założony na dany dzień trening, z potem jeszcze przygotować jedzenie na kolejny dzień kosztem snu, ale po co? Jedyne co w ten sposób można osiągnąć, to kłopoty ze zdrowiem. Czyli efekt dokładnie odwrotny do zamierzonego.

Zdrowa droga nie polega na podporządkowaniu całego życia (swojego i innych) diecie i aktywności fizycznej. Rzecz w tym, żeby zdrowe jedzenie i ruch wpleść w normalne życie, w którym jest miejsce dla rodziny, znajomych i słodkiego lenistwa.