Lepiej zapobiegać niż leczyć, czyli o badaniach profilaktycznych


za biurkiem / 26 czerwca 2018

Do tego, że o zdrowie trzeba dbać nie muszę chyba nikogo przekonywać. Teoretycznie wszyscy wiemy, że zdrowie jest najważniejsze, najcenniejsze i w ogóle naj. Teoretycznie wiemy też, że bardzo istotna jest profilaktyka, bo przecież lepiej zapobiec chorobie niż potem mierzyć się z jej leczeniem. Tylko jak to wygląda w praktyce?

Aktywność fizyczna i dieta o tym wszyscy pamiętamy. Nawet jeśli nie zawsze wszystko wychodzi na 100%, to jednak mamy świadomość, że sport i zdrowe jedzenie są ważne. Ale mało kto tak naprawdę zastanawia się nad stanem swojego zdrowia. Przecież jesteśmy zdrowi, prawda? Często lekceważymy niewielkie dolegliwości uznając z góry, że na pewno nie zwiastują niczego poważnego. Czekamy aż samo przejdzie, ewentualnie kupujemy jakiś suplement w aptece i liczymy, że zdziała cuda. Albo łykamy proszek przeciwbólowy.

Reklamy przekonują nas, że na wszystko znajdziemy cudowny specyfik. Oczywiście bez recepty. A prawda jest taka, że jak coś nas niepokoi to natychmiast powinniśmy iść do specjalisty. Tak na wszelki wypadek. Bo potem możemy słono zapłacić za taką beztroskę.

A bywa przecież również tak, że z naszym organizmem coś się dzieję, ale nie ma wyraźnych objawów. Ot lekki spadek formy, włosy może bardziej wypadają albo skóra łatwo się wysusza. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Niestety, z mojego doświadczenia wynika, że w kwestii profilaktyki musimy liczyć na samych siebie. Wielu lekarzy niechętnie zleca badania diagnostyczne, a o profilaktycznych w ogóle lepiej nie wspominać (pewnym chlubnym wyjątkiem jest profilaktyka nowotworów piersi i szyjki macicy).

Co to znaczy profilaktyka?

Profilaktyka, to inaczej zapobiegnia. Oczywiście samo wykonanie badanie nie wpłynie na stan zdrowia i nie zapobiegnie absolutnie niczemu. Ale wyniki badań pozwalają określić wystąpienie pewnych chorób w przyszłości lub rozpoznać chorobę w początkowym stadium. Problem polega na tym, że jak pacjent nie sprawia wrażenie chorego (lub zagrożonego chorobą), to lekarze w ogóle nie widzą potrzeby, żeby kierować delikwenta na jakiekolwiek badania. A przecież internista to nie dermatolog, żeby miał oceniać chorobę tylko po wyglądzie.

W zasadzie każdy dorosły powinien przynajmniej raz w roku zrobić morfologię, lipidogram i oznaczyć poziom glukozy na czczo. To jest takie absolutne minimum. Koszt tych badań jest niewielki, a mogą się bardzo przydać. Warto też zmierzyć ciśnienie – można to zrobić bezpłatnie w wielu aptekach. Warto również zbadać TSH, bo częstotliwość występowania chorób tarczycy rośnie w bardzo szybkim tempie.

Dlaczego warto się regularnie badać?

1. Rutynowe badanie może pomóc w wychwyceniu niekorzystnych zmian, kiedy nie jest jeszcze za późno na ich odwrócenie.

2. Regularne badania pomagają poznać swój organizm i własne normy.

3. Można zebrać historię, do której (w razie potrzeby) lekarz może sięgnąć.

Regularne badania diagnostyczne są ważnym krokiem w braniu odpowiedzialności za swoje zdrowie. Bo prawda jest taka, że jak sami się o siebie nie zatroszczymy, to nikt za nas tego nie zrobi. Na szczęście czasem ktoś może przyjść nam z pomocą. W kwietniu i maju sieć laboratoriów Diagnostyka prowadziła kampanię Zdrowa Wiosna i oferowała wykonanie pakiety badań w bardzo przystępnej cenie – 99 zł. Prawie 100 zł to niby nie mało, ale z drugiej strony też i nie bardzo dużo. A w tej cenie można było w zasadzie kompleksowo się przebadać, dlatego zdecydowałam się skorzystać z tej oferty. To oczywiście nie jest jedyna tego rodzaju akcja – co jakiś czas różne przychodnie, laboratoria, a czasem nawet publiczna służba zdrowia organizują działania promujące profilaktykę i naprawdę warto z nich korzystać.

Czego można się dowiedzieć

Zdecydowałam się skorzystać z oferty Diagnostyki, bo pakiet był dość bogaty i zawierał również badania, których nigdy nie wykonywałam. Jednym z nich było oznaczenie poziomu witaminy D i ferrytyny. Wyników tych dwóch badań byłam najbardziej ciekawa. Okazało się, że ferrytynę mam w normie, ale już z witaminą D tak różowo nie jest.

Mimo, że świadomie komponuję jadłospis, jem ryby, sery i jaja a do tego zawsze zimą tradycyjnie łykam tran, to jednak witaminy D mam za mało. Częściowo na pewno jest to związane z tym, że stosuję kremy z (bardzo wysokim) filtrem a w godzinach największej aktywności słońca głównie siedzę przy biurku. Niemniej faktem jest, że zaliczam się do tej ogromnej grupy Polaków, którzy mają niedobór witaminy D.

Niby drobna rzecz, a przecież niewystarczająca ilość tej witaminy może mieć przykre konsekwencje, z rozwojem osteoporozy na czele. Wykonanie prostego i w gruncie rzeczy niedrogiego badania pozwoliło mi stwierdzić gdzie leży problem i podjąć odpowiednie kroki. Kupiłam w aptece witaminę D (lek a nie suplement) i zaczęłam sumiennie łykać pół tabletki dziennie zgodnie z zaleceniami od producenta. Na jesieni ponownie wykonam badanie, żeby sprawdzić czy sytuacja się poprawiła.

Bez tych badań nie wiedziałabym, że mam za mało witaminy D. Nie miałam przecież żadnych niepokojących objawów, a skutki długotrwałego niedoboru zobaczyłabym dopiero za parę lat. Tylko, że wtedy byłoby już za późno. Dlatego tak ważne jest, żeby raz na jakiś czas sprawdzić, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Naprawdę lepiej wydać 100 zł teraz niż potem zmagać się latami z jakąś chorobą.