Premier jaka jest każdy widzi

wpis w: tak uważam | 0

Premier jaka jest każdy widzi

Premier jaka jest każdy widzi, albo i nie. Ostatnio głośno jest o sesji zdjęciowej pani premier Ewy Kopacz w magazynie Viva. Taka sesja to fajna sprawa dla polityka. Szczególnie jeśli jest okraszona jakimś przesłodzonym wywiadem. Pozwala pokazać się od strony zwykle nie znanej szerszemu gronu osób. Dla potencjalnych wyborców to okazja do poznania polityka i do zaprzyjaźnienia się. A wiadomo, że ludzie chętniej zagłosują na znanych i lubianych. Dobrze zrobiony materiał w kolorowej prasie pokazuje polityka jako kogoś kogo da się lubić, kto jest człowiekiem, ma swoje sprawy prywatne, rodzinę, może ma za sobą jakieś trudności, które heroicznie pokonał. Generalnie każdy, kto chce robić karierę w polityce powinien zabiegać o to, żeby od czasu do czasu pokazać się w jakimś czasopiśmie w towarzystwie całej rodziny łącznie z psem, kotem i złotą rybką. Teoria jest naprawdę prosta – dać się pokazać z jak najlepszej strony, zaprezentować “prawdziwe ja”. Z praktyką, w przypadku premier Ewy Kopacz już tak dobrze nie jest. W zasadzie to jest całkiem źle.

Niektórych oburza fakt, że premier coś reklamuje swoją osobą. Mnie to nie rusza. Każdy z nas reklamuje określone marki. Mam torebkę. Ludzie widzą, że ją mam, więc reklamuję markę. To samo dotyczy wszystkich widocznych elementów odzieży, gadżetów osobistych, telefonów, i tak dalej. Mogę też być antyreklamą – jeśli słynę ze złego gustu, to nikt nie będzie chciał po mnie “małpować”. Ale zasada pozostaje w mocy – każdy z nas, chcąc niechcąc, coś promuje korzystając z tego. Więc naprawdę nie miałabym problemu z tym, żeby premier ogłaszała wszem i wobec zawartość swojej szafy. Bulwersuje mnie to, że ona zrobiła coś zupełnie innego.

Na potrzeby sesji wystąpiła w wypożyczonych ubraniach! Nie swoich, wyjętych z szafy, które lubi, które sama wybrała, ale w ciuchach, które zostały użyczone na potrzeby materiału. Słowem wystąpiła w roli modelki prezentującej ubrania i dodatki określonych marek i to już jest słabe. Pojawiają się pytania o pieniądze, zyski i kryterium wyboru firm, które mogły skorzystać z usług tak wyjątkowej modelki.

Premier jaka jest każdy widzi

Mnie zastanawia zupełnie co innego – jak do tej sytuacji doszło. Tłumaczenia pani premier są przypominają tłumaczenia ciężarnej licealistki, która nie wiedziała, nie ma doświadczenia, a w gołe to był jej pierwszy raz. Być może dla pani premier to był pierwszy raz, ale zakładam, że zatrudnia jakichś ludzi, którzy mają doświadczenie w zakresie kreowania wizerunku. Powinna ich zwolnić. Sama też powinna trochę zastanowić się nad sobą, bo tą sesją nie wystawiła sobie dobrego świadectwa. I zwalanie winy na Vive, naprawdę nie pomaga. Choć z drugiej strony tłumaczenia, które opublikować wydawca są naprawdę zabawne. Wydawca twierdzi, że “jakiekolwiek łączenie osoby Prezes Rady Ministrów Pani Ewy Kopacz z producentami wskazanymi w materiale jest nieuzasadnione”, ponieważ “sesja z Panią Premier jest wyłącznie materiałem redakcyjnym, a udział Pani Premier w sesji zdjęciowej nie był związany z promowaniem żadnych marek czy produktów innych podmiotów”. To po co umieszczali (oczywiście bez wiedzy samej zainteresowanej) marki i adresy sklepów? Dla jaj? No chyba nie. Po prostu komuś się wydawało, że pokazanie gdzie premier “robi zakupy” będzie świetnym pomysłem i ludzie rzucą się na te sklepy. Tylko, że pomysł był z dupy. I ktoś powinien za to stracić pracę. Najbardziej łzawe oświadczenie ze strony wydawcy nie zdejmuje odpowiedzialności z “modelki”/ W końcu to ona założyła te ciuchy. Siłą nikt ich na nią nie wciągał. Pół biedy gdyby wykorzystała te ubrania, bo nie miała własnych odpowiednio dobrych gatunkowo, choć to oczywiście byłoby bardzo przykre. Ale nie powinna przy okazji reklamować tych firm –  chyba, że to może była taka transakcja wiązana, na której wszyscy zyskują? Premier za darmo dostaje fajne ciuchy (i inne rzeczy), a firmy za darmo dostają reklamę. Normalnie współpraca na wysokim poziomie, chciałam powiedzieć szczeblu. Możliwych scenariuszy jest kilka, ale żaden nie stawia Ewy Kopacz w dobrym świetle. Bo jak bardzo trzeba być pozbawionym różnych przymiotów, żeby niebędąc modelką zrobić sobie sesję w nieswoich ciuchach? Szczególnie sesję, której celem jest ocieplenie wizerunku? No proszę….

W obliczu przedstawionych przez media faktów, należy uznać, że celem tej sesji było reklamowanie ubrań przez premier polskiego rządu, a to przykre. W jaki sposób zdjęcia w przebraniu sprzyjają pokazaniu prawdziwej Ewy Kopacz? To dla mnie zagadka. Z jednej strony kostium, z drugiej scenografia – a może to miał być teatr? Taki awangardowy i późno nowoczesny tylko nikt się nie zorientował? Zastawia mnie jeszcze jedno – jak ktoś mógł pomyśleć, że taka sesja to dobry pomysł. Serio, przecież na pierwszy rzut oka widać, że nic dobrego nie mogło z niej wyniknąć, a już na pewno nie mogła ona wpłynąć na poprawę i ocieplenie wizerunku Ewy Kopacz. Niemniej, nie zważając na oczywiste wady tego pomysłu ktoś brnął w niego dalej, czego skutkiem była żałosna prezentacja premier polskiego rządu w przebraniu. Przecież to nawet nie jest śmieszne, to jest tak żenujące, że w zasadzie chciałoby się odwrócić wzrok i udawać, że się tego nie widziało.

 

Źródła:

1, 2, 3