Zrobić się w dynię

wpis w: tak było | 0
Nie lubię kiedy ktoś mnie robi w jajo. Ale chyba najgorzej jest się zrobić w jajo samemu. Człowiek chce być sprytny, a tu lipa. Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle.
Kupiłam sobie książkę kucharską celem przybliżenia się do ideału perfekcyjnej pani domu. “15 minut w kuchni”, czyli dania do przygotowania w kwadrans. Wszystkie przepisy wydają się proste i szybkie w przygotowaniu, tylko składniki bywają lekko egzotyczne. Nic to. Wybieram te potrawy, do których wszystko przywozi Pan Tesco. Przywozi albo nie przywozi. Bo z Panem Tesco nigdy nic nie wiadomo. Zdarza mu się czegoś nie dostarczyć, a gdy jest to kluczowy składnik, to robi się problem.
Kluczowym składnikiem dania, które wybrałam na wypasioną kolację była dynia. Ale nie byle jaka dynia, tylko dynia piżmowa. W ofercie jest. Za jedyne 4,99 zł za kilogram. Zamówiłam ją bardzo z siebie zadowolona, ale potem przyszła refleksja. A jak Pan Tesco nie przywiezie tej całej dyni? Goście przychodzą, ma być danie z dynią, a dyni nie będzie i co będzie? Lipa będzie. Myślę o dyni i myślę. Wszędzie widzę dynię, której nie ma. Analizuję historię zakupów i takie tam. Dochodzę do wniosku, że istnieje spore ryzyko, że dyni jednak nie dostarczą. Coś trzeba z tym fantem zrobić. Udaję się więc pod Halę Mirowską. Tam dynia będzie na pewno. A jak tam jej nie będzie, to znaczy, że jest to produkt mityczny, który istnieje tylko w wyobraźni.
Dynia jest. Dwa razy droższa niż w Tesco. Moje małe szare komórki wykonują intensywną pracę. Aż się spociłam od tego wysiłku intelektualnego, ale w końcu podejmuję decyzję – kupuję! Bo przecież ustaliłam już, że Pan Tesco na bank dyni nie przywiezie. Dynia jest spora, a nawet bardzo duża, ale myślę, że to chyba okej, najwyżej trochę zostanie. Dumna z dyni wracam do domu, stawiam ją na stole i podziwiam. Do momentu, w którym Pan Tesco przywozi połowę tańszą i połowę mniejszą dynię, która byłaby w sam raz.
Tym oto sposobem jestem dumną posiadaczką ogromnej ilości dyni przetworzonej i nieprzetworzonej także. Przez najbliższy tydzień będę jadła dynię z dynią. A wszystko przez to, że postanowiłam być sprytna i oszukać system. Systemu jednak nie da się oszukać – jak ktoś ma pecha, to i tak się zrobi w dynię, tfu, w jajo.
Dynia nieprzetworzona. Przetworzona zapchała zamrażalnik.