Zaprzyjaźnij się ze swoim ciałem


tak było / 25 czerwca 2014

Z ciałem często mamy problem. Niby jest takie oczywiste, a nieoczywiste. Chcemy żeby było ładne, ale nigdy nie jest dość ładne. Nie powinno mieć znaczenia, a jednak jest najbardziej znaczącym elementem naszego życia. W dodatku takim, który poddaje się zmianom tylko w niewielkim zakresie i którego nie da się pozbyć.

Wygląd nie powinien mieć znaczenia, nie powinien wpływać na istotne elementy naszego życia – bardzo chcemy w to wierzyć. Ale to nieprawda. Nasza fizyczność jest pierwszą rzeczą, który widzi osoba, która nas poznaje w rzeczywistości. Nie da się od niej uciec. Rzeczywistość wirtualna ma w tym punkcie ogromną przewagę – jesteśmy sobą bez naszego ciała, możemy skryć się za awatarem i kompletnie nie przejmować się wyglądem. Możemy flirtować siedząc w rozciągniętym dresie, z przetłuszczonymi włosami i resztkami jedzenia na zębach. W rzeczywistości – no way! Jednak lwia część naszego życia odbywa się jednak poza rzeczywistością wirtualną (dobra, są wyjątki, ale nie są one zbyt częste) i musimy radzić sobie z naszymi ciałami takimi jakie one są.

Ciało nigdy nie jest dość dobre – tego uczy nas kultura popularna XXI wieku. Znamy wzorce, do których powinniśmy dążyć, a kompleksy są bardzo trendy. W gruncie rzeczy mało kto w pełni akceptuje swoje ciało, bo przecież zawsze można znaleźć jakąś usterkę, jakąś niedoskonałość. Doskonałe ciała nie istnieją. Z pomocą przychodzą nam ubrania, pomagają ukryć mankamenty figury i wyeksponować atuty. Ale to są tylko półśrodki. Jeśli mamy problem z niedostateczną jędrnością pupy, to ten problem nie zniknie, gdy ją zakryjemy. Owszem będziemy czuć się nieco pewniej, ale to wszystko.

Do kompleksów i ogólnie niejednoznacznego statusu ciała dochodzi jeszcze problem nagości. Nie mówię tu o chodzeniu nago po ulicy, ale o akceptacji własnej cielesności. Rozmawiałam z koleżanką w pracy o wyjeździe na działkę w Boże Ciało i powiedziała mi, że nie miała okazji za bardzo się opalić, bo przyjechali sąsiedzi (na działkę obok) i musiała “zakryć swoje pociążowe ciało”. Czuła potrzebę zakrycia swojej nagości we własnym ogrodzie. Podobnie, czasem obserwuje na basenie, w damskiej szatni, kobiety, które tak się przebierają, żeby przypadkiem nie odsłonić choć kawałka piersi, nie wspominając już o łonach. A przecież nagość jest czymś najbardziej naturalnym. Ale nagość jest bardzo ambiwalentna – z jednej strony bardzo tabuizowana, z drugiej równie mocno eksploatowana w kulturze popularnej. Jeśli nałożymy na to kompleksy i nieosiągalny ideał piękna, sprawa robi się niezwykle trudna i ciało staje się problemem. Jest to o tyle przykre, że przecież z ciałem się nie rozstajemy, jest ono elementem naszego “ja” i jeśli go nie akceptujemy i nie lubimy, to tak naprawdę nie lubimy siebie.

Dobrze jest żyć w przyjaźni ze swoim ciałem. Dostrzegać jego wady, ale akceptować je, tak jak akceptujemy niedoskonałych przyjaciół i członków  rodziny.

Dla mnie testem przyjaźni z moim ciałem był Projekt: ciało Klary Keler. Założeniem projektu jest to, że autorka robi z każdym uczestnikiem wywiad, a następnie robi mu zdjęcia. Nago. Nigdy nie byłam przesadnie wstydliwa, a projekt bardzo mnie zainteresował dlatego nie namyślałam się długo. Zgłosiłam się. Nie miałam wątpliwości, że robię coś dobrego dla siebie – pogłębiam przyjaźń z moim ciałem, które aczkolwiek nie jest idealne, to jest po prostu moje, co powoduje, że powinnam je lubić bardziej niż jakiekolwiek inne ciało. Doświadczenie stanięcia nago przed obiektywem jest bezcenne – trzeba wyzbyć się wstydu i w pełni zaakceptować swoją cielesność. Nie chodzi o wpadanie w samozachwyt, ale właśnie o spojrzenia na własne ciało, jako na coś bardzo naturalnego.

Efektem sesji fotograficznej są bardzo ładne zdjęcia, na których jestem bez ubrania. Przyznam szczerze, że patrzenie na swoje nagie ciało na ładnym zdjęciu bardzo sprzyja budowaniu z nim mocnej przyjaźni.

Uważam, że naprawdę warto zrobić coś takiego i pozwolić, żeby wprawny fotograf pokazał nam nasze ciało z zupełnie innej perspektywy. Dla mnie to jest super sprawa!

cialo
Fot. Klara Keler

Strona www projektu

Strona FB projektu

A jakie Wy macie podejście do swojego ciała? Chcielibyście, żeby ktoś je sfotografował?