Witaj w piekle

wpis w: tak było | 0

korporacja

Korporacje jako miejsca pracy mają ostatnio bardzo złą prasę. Zmieniają ludzi w roboty, wymagają pracy ponad siły i przede wszystkim nie szanują prywatnego czasu pracownika. Człowiek wtłoczony w sztywne ramy korporacji albo dostosowuje się do obowiązujących norm i staje się członkiem korpobraci, albo wylatuje z hukiem, bo się nie nadaje. Teraz modne jest życie w stylu „slow” (cokolwiek by to miało znaczyć) i każdy kto odejdzie z korporacji, żeby założyć przynoszącą straty kwiaciarnię automatycznie staje się bohaterem. Normanie jakby uciekł z sekty, bo korporacje to ZUO! Według obiegowej opinii wysysają z człowieka soki życiowe i są straszne pod każdym względem. Ta potworność korporacji skutkuje dużą liczbą artykułów – poradników mówiących o tym jak przetrwać w korporacji, jak nie dać się złamać i jak radzić sobie „szefostwem”.

Nie taki diabeł straszny jak go malują

Oczywiście wszystko to, co mówi się o korporacjach można sobie o kant tyłka potłuc. Korporacje są pełne absurdów, ale jako pracodawcy najczęściej bardzo dobrze wywiązują się ze swoich obowiązków. Naprawdę bardzo ciężko jest znaleźć się w sytuacji rodem z amerykańskich filmów, w których szef z piekła rodem wzywa na dywanik i miesza  błotem pracownika, który nie zrealizował ważnego projektu a na koniec wręcza mu wypowiedzenie. Praca w korporacji przez większość czasu sprowadza się do żmudnej dłubaniny, a odpowiedzialność jest tak rozmyta, że trzeba bardzo się postarać, żeby popaść w tarapaty.

Korporacja wymaga, żeby pracownik przychodził do pracy (punktualnie) i robił to, co mu zleci przełożony (terminowo). A jak coś idzie nie tak, to powinien natychmiast o tym poinformować szefa i od tego momentu sprawa staje się problemem kierownika a nie pracownika. Generalnie jak ktoś jest w miarę odpowiedzialnym człowiekiem, nie obija się i robi robotę to może spokojnie pracować i nikt mu krzywdy nie robi.

Z moich obserwacji wynika, że jak ktoś sumiennie pracuje i ma taką wolę to może spokojnie wychodzić po ośmiu godzinach. Ani nikt nie oczekuje siedzenia po godzinach ani nie ma takiej potrzeby. Są oczywiście ludzie, którzy bez mała nocują w pracy. Jednak z moich obserwacji wynika, że większość z nich tak naprawdę wcale nie chce wychodzić wcześniej. Zdarzają się okresy kiedy ciężko jest wyrobić się ze wszystkim w przewidzianym czasie pracy, ale to są sporadyczne sytuacje – końcówki projektów i sezon urlopowy (kiedy zawsze coś się dzieje mimo że nie powinno). Poza tym cisza, spokój i w ogóle bezstresowo. Prawie.

A jednak diabeł tkwi w szczegółach

Korporacje nie są straszne w taki sposób, w jaki mogłoby się wydawać. Ale jednak trochę straszne są. Tylko zupełnie inaczej. Pamiętacie jak byliście w liceum? Marysia obraziła się na Zuzię, bo ta jej coś powiedziała, co tamta odebrała jako krytykę mimo że wcale krytyką być nie miało. A potem cała klasa podzieliła się na dwa obozy. Jeden obóz z drugim nie rozmawiał, natomiast każdy wewnętrznie szeroko omawiał sytuację nie zostawiając na Marysi/Zuzi suchej nitki. To trwało przez jakiś tydzień. Potem był jeden może dwa dni względnego spokoju i znowu dramat. Tym Krysia poszła do kina z Weroniką a nie z Sandrą. I znowu powtórka z rozrywki – obraza na sto fajerek i cały tydzień plotkowania. A jak Zosia rzuciła Franka i poszła na spacer z Krzyśkiem? Dramat za dramatem i plotki na każdy temat. A im wyższy współczynnik feminizacji tym jest gorzej.

Korporacja faktycznie może wykończyć psychicznie mniej odporne i słabsze jednostki. Jak ktoś nie lubi mieć kontaktu z ludźmi i przeszkadzają mu ploty, to raczej nie odnajdzie się w tej rzeczywistości. Ale są też tacy, którzy pracując w korporacji czują się jak ryby w wodzie. Dokładnie tak jak dla jednych liceum była najlepszym okresem ich życia a dla innych było traumą, o której chcą zapomnieć. Duże firmy to trochę takie licea do kwadratu. Dużo ludzi i dużo emocji a co za tym idzie konfliktów oraz mniejszych i większych dramatów. Największym wyzwaniem w pracy w korporacji jest wcale nie wywiązywanie się ze swoich zadań ale utrzymywanie w miarę poprawnych relacji ze wszystkimi współpracownikami.

Prawda zawsze leży po środku

Korporacja to nie raj na ziemi, ale też nie jest to najgorsze miejsce do jakiego można trafić. Ten rodzaj pracy ma sporo zalet i równie dużo wad. Normalnie, jak wszystko. Tylko jakoś tak się porobiło, że modnie jest krytykować korporacje i utożsamiać je ze wszelkim złem. Ale ogólnie korporacje nie są wcale takie straszne. Przynajmniej wynagrodzenie zawsze wpływa w terminie 🙂