Pisać każdy może

wpis w: tak było | 0

home-office-336373_1280

Długo mnie nie było. Miałam opublikować wyniki eksperymentu, ale tego nie zrobiłam. Moja długa nieobecność na blogu nie wynikała z lenistwa, ale z pewnych przemyśleń, które były wynikiem wspomnianego eksperymentu. Okazało się, że na bezmyślnym przeglądaniu stron internetowych tracę koszmarnie dużo czasu. Zaczęłam korzystać z dobrodziejstw technologii nieco bardziej świadomie, a to doprowadziło mnie do wniosków, że niestety bardzo duża część autorów publikujących w różnych zakątkach Internetu dość mocno uderzyła się w głowę. Nie chciałabym pójść w ich ślady.

Z jednej strony mamy ludzi, którzy wydają się kompletnie nie ogarniać w jakim kraju żyją. Tu ktoś twierdzi, że jakby nie byłoby go stać na drogi, nowy fotelik do samochodu, to jeździłby tylko komunikacją miejską. Super, tylko tak się składa, że nie każdy mieszka w dużym mieście. Jak ktoś mieszka na przykład we wsi gdzieś pod Kolbuszową i potrzebuje się do tejże dostać to ma do wyboru: samochód, pójście pieszo wzdłuż drogi jednopasmowej z poboczem szerokości 30 cm lub pojechanie PKSem, który jak wiadomo jest doskonale przystosowany do przewożenia dzieci i jeździ bardzo często (średnio co półtorej godziny). Innym się wydaje, że największym szczęściem w życiu jest posiadanie miliarda niepotrzebnych przedmiotów. Fakt – pisząc o nich wywołują wrażenie, że są one naprawdę przydatne, tylko że nie są. Najbardziej mi się podoba entuzjastyczna recenzja urządzenia do gotowania jakiejś wiodącej marki, które zastępuje 10 garnków. Przez jakieś 3 sekundy rozważałam jego zakup. Tylko, że urządzenie zastępuje 1 (słownie: jeden) garnek. I o ile ktoś nie żywi się wyłącznie potrawami jednogarnkowymi urządzenie jest mu potrzebne dokładnie do niczego. Ugotuje w nim jedną część obiadu, a całą resztę i tak musi gotować normalnie w garnku.

Nieogarnianie rzeczywistości przez tych ludzi jest posunięte do tego stopnia, że większość  z nich w ogóle nie zakumała, że ważne rzeczy dzieją się w ich ojczyźnie – wybory prezydenckie, prawdopodobnie zmiana władzy i takie tam. Ale to nie ważne, bo lepiej napisać jak fajnie jest na Kubie. Tak egzotycznie i w ogóle inaczej, a jak Amerykanie tam zrobią porządek to już nie będzie tak super i nie będzie można pojechać tam jak do zoo pooglądać ludzi żyjących w skrajnej nędzy. Teraz jest fantastycznie, bo można się trochę dowartościować i poczuć jak wielki pan, bo da się pokojówce mydło a ona będzie skakać ze szczęścia. Normalnie najlepsze wakacje życia!

Z drugiej strony są tacy, co trochę ogarniają rzeczywistość, ale nie do końca wiedzą co z tym fantem zrobić. Tu jakiś ktoś komentuje akcje, które miały miejsce po sławnej radzie PBK, że jak się zarabia 2000 i chce się kupić mieszkanie to należy zmienić i wziąć kredyt. Autor chyba nie załapał (podobnie jak prezydent), że pytanie miało sens nieco bardziej ogólny i nie chodziło o szczegółową radę dla tej konkretnej osoby. Mogłoby się wydawać, że jak prezydent nie zrozumiał, to nie ma nic wstydliwego w tym, że zwykły obywatel nie rozumie, ale bez jaj. Na tym polega cały cymes, że ludzie zrozumieli, a prezydent “rżną głupa” i nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien go bronić. Cóż to zresztą byłą za obrona! Normalnie chapeau bas. Najpierw autor przekonuje nas, że nie jest fanem PBK, następnie informuje nas, że pytającym był “jakiś podstawiony dzieciak” – znaczy się ustawka i prowokacja. Podłość normalnie! A na koniec informuje nas, że prezydent odpowiedział jak odpowiedział, bo to chłop prostolinijny i nieobeznany ze sztuką semantycznej gadki. Już samo to zdanie dyskwalifikowałoby PBK jako polityka, ale śmiem twierdzić, że jest ono z gruntu fałszywe. Stwarza pozór, że to taki swój chłop i dobrą, sensowną radę dać potrafi. Otóż nie – coby nie mówić Bronisław nie urwał się z choinki a jego odpowiedź doskonale wpisuje się w tzw. mainstreamowy dyskurs. Za mało zarabiasz? Zmień pracę. Nie stać cię na coś? Weź kredyt. Przecież żyjemy w kraju dobrobytu, krainie mlekiem i miodem płynącej, normalnie w raju na ziemi. Szkoda tylko, że bezrobocie jest dwucyfrowe, podatki kosmiczne, a mediana zarobków taka nie za wysoka. Z tego wziął się cały ten rwetes, że prezydent zupełnie jak reszta rządzących udaje, że nie widzi problemu. A nie z tego, że odpowiedź sama w sobie jest od czapy.

Są też i tacy, którzy udają, że specjalizują się w ogarnianiu rzeczywistości. Ten tu dżentelmen postanowił skomentować film nagrany przez Wojciecha Cejrowskiego. Komentarz sprowadzał się do stwierdzenia, że WC nie ma prawa wypowiadać się na temat wyborów w Polsce, bo spędza tu mało czasu i mieszka w Ekwadorze. Polemika high level. Pominę to, co już powiedziała na ten temat Żelazna Logika. Dodam tylko, że idąc tym tropem Polonii należałoby odebrać prawa wyborcze, a wszystkie nagłaśniane w polskich mediach komentarze prasy zagranicznej dotyczące sytuacji w Polsce wrzucić do śmieci przed przeczytaniem. Poza tym autorowi tekstu wolno nie oglądać filmów Wojciecha Cejrowskiego jeśli uważa, że mówi o czymś na czym się nie zna. Innym natomiast wolno je oglądać, skoro mają zdanie przeciwne. Na tym polega wolność.

Przykłady z obu grup można mnożyć, choć oczywiście są wyjątki. Zdarza się, że wśród tekstów-zjadaczy czasu pojawią się wartościowe perełki (np. tu i kilka innych z tego bloga). Ale generalnie nie za bardzo mi się to wszystko podoba i nie chciałabym dołączyć do grona piszących-uderzonych w głowę. Z tego wzięła się przerwa w pisaniu na bloga – potrzebowałam czasu, żeby się zastanowić co chcę zrobić.  Powielanie złych schematów jest najgorszą drogą na świecie.