Zdrowe zamienniki słodyczy – fit batony: hit czy kit?


przy stole / 21 stycznia 2018

Ostatnio bardzo modne zrobiły się tak zwane fit słodycze, czyli zdrowsze zamienniki tradycyjnych słodkości. Instagram pełen jest zdjęć “ulepszonych” wersji deserów, zaś w sklepach jest ogromny wybór batonów pod szyldem zdrowa żywność. Postanowiłam się im bliżej przyjrzeć i posmakować 🙂

Zdrowsze, to znaczy…

W największym skrócie można powiedzieć, że wszystkie te produkty zostały wyprodukowane bez dodatku cukru (rozumianego jak sacharoza). Czyli po prostu nie użyto tych małych białych kryształków, które znaleźć możemy w cukiernicy. Dodatkowo wiele z nich zawiera w swoim składzie “superfoods”, czyli produkty uważane za dobre dla naszego zdrowia – chia, jagody goji czy orzechy. Co więcej, w przeciwieństwie do zwykłych słodyczy najczęściej zawierają nieco lepsze tłuszcze.

Porównajmy dwa batony tradycyjny i zdrowy pod kątem wartości odżywczych w 100g (Snickers vs Be Raw! Healthy snack).

Jak widać zdrowy zamiennik prezentuje się nieco lepiej. Ale rzecz tkwi nie tylko w liczbach. Jeśli spojrzymy na skład tradycyjnego batonu, to znajdziemy w nim m.in tłuszcz palmowy czy syrop glukozowy, a to nic dobrego. Zdecydowanie skład zdrowych słodyczy przemawia na ich korzyść.

Czy wszystkie zdrowe przekąski są zdrowe?

No i tu pojawia się problem. Na półkach ze zdrową żywnością można znaleźć również produkty, które ze względu na swój skład nie powinny się tam znaleźć. W szczególności warto uważać na batony musli, bo częstą zawierają sporo cukru (sacharozy), potrafią też zawierać syrop glukozowo-fruktozowy czy olej palmowy. Na przykład w Rossmanie na regale oznaczonym “zdrowe odżywanie” możemy znaleźć batony musli Oshee vitamin, a w bardzo długim składzie na pierwszy miejscu cukier a na dokładkę olej palmowy. To samo dotyczy niestety wielu innych batonów musli (np. Bakoma 7 Zbóż – cukier, syrop glukozowo-fruktozowy i tłuszcz palmowy; Bakaland Ba! – olej palmowy).

Szczególnie warto zwrócić uwagę na miód w tych batonach. Jeśli miód zostanie podgrzany (upieczony), to traci bardzo wiele ze swoich właściwości i w zasadzie należałoby go uznać po prostu za cukier.

Ze względu na swój wątpliwy skład batony musli nie znalazły się w moich koszyku. Nie dlatego, że jestem takim fit freakiem, że uciekam na sam widok napisu tłuszcz palmowy. Tylko po prostu miało być o zdrowych zamiennikach słodyczy 🙂

Skąd się bierze słodycz w tych słodyczach?

Zdrowsze zamienniki są najczęściej produkowane w oparciu o daktyle (np. Be Raw!, Dobra Kaloria) lub o zagęszczone soki owocowe (np. baton owocowy Vitanella). To właśnie użycie jednego z tych składników powoduje, że batony stają się słodkie. Jeśli dodatkowo w składzie znajdą się jakieś bakalie (rodzynki, żurawina, śliwka czy morela), to otrzymamy produkt naprawdę słodki.

A jak jest ze smakiem?

Teoria teorią, ale przecież nie jemy słodyczy dla ich prozdrowotnych właściwości, tylko dla smaku. W końcu to nie lekarstwo, które trzeba zjeść choćby nie wiem jak paskudne było.

Dobra wiadomość jest taka, że w zasadzie wszystkie batony, które próbowałam są smaczne. Smaczne w znaczeniu smaczne, a nie w znaczeniu jak na zdrową żywność. Jedynym wyjątkiem jest śliwkowy baton Be Raw! z burakiem, który smakuje jak… burak. Lubię buraki, ale burak zmieszany z daktylami zdecydowanie mi nie smakował. Poza tym wszystkie były spoko.

Ale jest też zła wiadomość. Z powodu składu wszystkie mają nieco dziwną konsystencję. To z pewnością nie są chrupiące wafelki oblane pyszną mleczną czekoladą. W większości są lekko gumowate (do całkiem gumowatych) i takie jakby kleiste. Można się do tego przywyczaić, ale jest to dziwne.

Najbardziej smakowały mi batony Day up i Dobra Kaloria. Zwłaszcza baton kawa i orzech przypadł mi do gustu. Ale pozostałe też były smaczne. W ich przypadku konsystencja jest najbardziej zbliżona do tego, co znamy z innych słodyczy.

Batony z Biedronki Vitanella smakują jak połączenie galaretki i kisielu. To nie jest zły smak, ale jednak nie całkiem w moim stylu. Inna rzecz, że kisiel jadłam ostatni raz tak dawno temu, że nie pamiętam, a galaretkę zrobiłam chyba ze 3 lata temu. Także tutaj z pewnością sporą rolę odegrały moje osobiste preferencje.

Jeśli chodzi o szeroko reklamowane ostatnio batony Be Raw!, to poza tym buraczanym są smaczne. Ale są również najdroższe, więc raczej nie znajdą się na mojej stałej liście zakupów.

Co na to mój portfel?

Ano nie był zachwycony. Trzeba sobie powiedzieć wprost, że te zdrowe przekąski się cenią. Ceny zaczynają się od około 3 zł. I kluczowe tu jest sformułowanie zaczynają się. To jest naprawdę sporo w porównaniu ze zwykłymi słodyczami. Dla mnie batoniki za 5 zł (np. Be Raw!) są za drogie. Od czasu do czasu pewnie się skuszę, ale szczerze mówiąc wolę za te pieniądze kupić czekoladę.

Jasne, że takie batony muszą trochę kosztować, bo przecież ktoś je zrobił, ktoś zapakował, dowiózł do sklepu i wyłożył na półkę. Każda z tych osób musi zarobić na życie. A mimo wzrastającej popularności zdrowej żywności, wciąż jeszcze jest to nisza. Więc jak najbardziej rozumiem, że cena musi być nieco wyższa. Co nie zmienia faktu, że dla mnie to jest po prostu za dużo – wolę wydać te pieniądze inaczej. Zwłaszcza, że bardzo podobne rzeczy można zrobić samu minimalnym nakładem pracy.

Miejsce zdrowych słodyczy w zdrowej diecie, czyli PODSUMOWANIE

Fit słodycze są produkowane z wyższej jakości składników niż te zwyczajne. Albo inaczej, do ich produkcji nie używa się największego syfu w postaci tłuszczu palmowego i syropu glukozowa-fruktozowego. Ale wciąż są to słodycze i mają wszystkie cechy słodyczy:

  • dostarczają sporo kalorii pochodzących głównie z węglowodanów (cukru) oraz tłuszczu;
  • mają wysoki indeks glikemiczny;
  • są słodkie.

Z pewnością fit baton jest mniej niezdrowy od snickersa, ale głównie ze względu na jakość użytych składników. To nie jest tak, że przez to ten fit baton automatycznie staje się jakoś nieziemsko zdrowy. Nawet jeśli w składzie na odrobinę czegoś uznanego za superfood.

Zdrowe słodyczy powinny zajmować dokładnie to samo miejsce w diecie, co słodycze w ogóle. Czyli od czasu do czasu i z umiarem. Możemy po prostu okazjonalnego Snickersa zastąpić okazjonalnym batonikiem daktylowym. Tyle, że jeśli ten Snickers jest naprawdę okazjonalny, to po co kupować zamiennik, skoro tak naprawdę chcemy Snickersa? Natomiast jeśli do naszej zwykłej diety codziennie dołożymy takiego zdrowego batonika o masie 40 g, to po miesiącu będzie nas o pół kilograma więcej. I będziemy odczuwać wszystkie skutki codziennego spożywania słodyczy.

Widzę dwa problemy związane ze zdrowymi słodyczami. Po pierwsze stwarzają pozory, że słodyczy mogą być zdrowe, a nawet mogą być superfoodem. W związku z tym może się pojawić pokusa jedzenia ich częściej niż normalnie jadłoby się słodycze. Fakt, że ich kotsynencja nie do końca odpowiada znanym łakociom może potęgować ten efekt.  Faktem jest, że parę razy wzięłam takiego batonika do pracy zamiast np. banana. Zwykłego batona bym nie wzięła. No i druga sprawa – przyzwyczajenie do słodkiego smaku. Słodkie to słodkie – nieważne czy jest to cukier zrobiony z buraka czy z daktyla. Jeśli chcemy ograniczyć słodycze, to niestety wszystkie. Zastąpienie Snickersów fit batonami przybliża do tego celu w naprawdę umiarkowanym stopniu.

Generalnie jako przekąska dla osób bez problemów zdrowotnych takie batony są spoko. Ale trzeba mieć w pamięci, że bilans energetyczny musi się zgadzać, bo jak się przyjmuje więcej energii niż zużywa, to waga rośnie. Nawet jeśli te kalorie pochodzą ze zdrowego jedzenia. I cały czas trzeba je traktować po prostu jak słodycze. Powinny leżeć na tej samej półce co czekolada i ptasie mleczko i powinny być spożywane dokładnie tak samo. Rozsądnie i z umiarem. Nawet jeśli mają napisane, że zawierają same najzdrowsze na świecie składniki.

Baton Be Raw Healthy Snack po domowemu

Na koniec mam bonus w postaci przepisu na fit baton domowej roboty – smaczny, zdrowy (tak jak i sklepowe 🙂 ), tani. Pamiętajcie tylko, że to wciąż jest coś słodkiego, a nie zdrowa warzywna przekąska 🙂

Potrzebujemy:

 

Daktyle wrzucamy do garnuszka i wlewamy tyle wody, żeby przykryć daktyle. Mają być przykre, a nie pływać. Następnie stawiamy na gazie i gotujemy od czasu do czasu mieszając aż do uzyskania gęstej papki daktylowej. Do tego wrzucamy masło orzechowe i mieszamy. Na koniec dokładamy orzechy. Pewnie lepiej je pokroić na mniejsze kawałki, ale mnie się nie chce 🙂

Gotową masę przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy na 15-20 minut do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Po ostygnięciu kroimy.

Z podanych składników wyszło mi 7 batonów o masie około 50 g. Każdy z nich dostarcza mniej więcej 185 kcal.

Składniki na te 7 batonów kosztowały 4,32 zł. Do tego trzeba dorzucić zużycie papieru do pieczenia i gaz. W sumie niech będzie 5 zł. Zatem koszt jednego to 72 grosze (vs 4,99 zł w sklepie). Ich przygotowanie trwało jakieś 45 minut, a najwięcej wysiłku musiałam włożyć w znalezienie nożyczek do odcięcia kawałka papieru.

Różne wariacje zdrowych batonów można samemu zrobić. Jak już wspomniałam bazą wielu z nich są daktyle. Możecie skorzystać z bardzo dobrego przepisu na blogu Moje Wypieki i eksperymentować z dodatkami. Takie batony robi się naprawdę łatwo i szybko. No i wychodzi znacznie taniej niż w sklepie 🙂