Testuję: Kaszotto Borowikowe Winiary


przy stole / 25 lutego 2018

Znacie historię o zupie na gwoździu? Pasma reklamowe pełne są spotów zachęcających do kupienia takich właśnie gwoździ, z których można ugotować pyszny obiad. Wystarczy dodać wszystko i kupiony za 3,99 zł gwóźdź, który jest po prostu mieszanką przypraw opatrzoną przepisem i oto mamy posiłek. Nie kupuję tego rodzaju produktów, bo wolę kupić po prostu przyprawy i sama skomponować danie takie, jakie lubię.

Kaszotto Borowikowe Winiary dostałam na Kongresie Żywieniowym. W pierwszej chwili myślałam, że to jest kompletna potrawa. Naiwna ja! Okazało się, że trzeba dołożyć kurczaka, więc pierwsze podejście do przygotowania tego dania zakończyło się na etapie czytania etykiety. Faktem jest jednak, że w tym wypadku za 6 zł dostajemy całkiem potężny gwóźdź, do którego nie trzeba w zasadzie nic poza mięsem.

Nabywszy pierś z kurczaka wzięłam się za gotowanie. Instrukcja jest dość precyzyjna, choć nie całkiem zgadza się z listą zakupów sugerowaną przez producenta. W ramce zatytułowanej “dodaj” czytamy, że potrzebne jest masło i kurczak. A w pierwszym punkcie przepisu jak wół stoi, że kurczaka trzeba podsmażyć na oleju. Poza tym wszystko jest cacy i każdy powinien sobie poradzić z przygotowaniem dania. Jednak moim zdaniem warto je pogotować nieco dłużej niż sugeruje producent. Po 25 minutach wciąż miałam w garnku zupę.

Początek gotowania
„Zupa” po 25 minutach sugerowanych przez producenta jako czas gotowania dania

Kiedy moje Kaszotto zaczęło przypinać pokarm stały przełożyłam je na talerze i z nadzieją zjedzenia czegoś pysznego 🙂

Jak smakuje gwóźdź?

Potrawa nie jest zbyt atrakcyjna wizualnie, ale przecież nie wygląd decyduje o smaku. Jednak w tym wypadku jednak smak i wygląd idą w parze. Kaszotto jest bardzo nijakie. Nie smakuje borowikami i jest zdecydowanie mdłe. Po dosypaniu pieprzu, chilli i natki pietruszki zrobiła się nieco smaczniejsze, ale lepiej byłoby dodać te przyprawy na etapie gotowania.

Doprawienie zdecydowanie pomogło temu daniu, ale nie uratowało go całkowicie. Czegoś mu zdecdyowanie brakuje. Może odrobiny czosnku i cebuli podsmażonych razem z kurczakiem? Myślę, że parę pieczarek też by pomogło. Mam jeszcze jedno opakowanie, więc nastepnym razem spróbuję nieco ulepszyć do danie.

Czy warto?

Paczka Kaszotto kosztuje 6 zł. Trzeba do tego dołożyć 200 g piersi z kurczaka i odrobinę masła. Zatem jest to stosunkowo tania potrawa. Przy czym jedno opakowanie raczej traktowałabym jako dwie porcje, a nie jak sugeruje producent, cztery. Ćwierć paczki dostarcza 279 kcal, czyli trochę mało jak na pełnowartościowy posiłek dla dorosłej osoby.

Problem jednak polega na tym, że Kaszotto powinno się we własnym zakresie doprawić i dodać nieco więcej składników. A to oznacza, że korzystanie z gotowego dania mija się z celem. Tym samym Kaszotto Borowikowe jest dokładnie takim samym gwoździem jak inne tego rodzaju produkty.

Jest to niezłe rozwiązanie jako awaryjny obiad. Na zasadzie – nie mam w domu nic do jedzenia, więc wracając kupuję tylko kawałek piersi, wyciągam paczkę z szafki i w krótkim czasie mam obiad czy kolację. Natomiast dla mnie Kaszotto jako regularny obiad nie zdaje egzaminu.