Dania gotowe – dobre rozwiązanie czy samo zło?


przy stole, za biurkiem / 16 grudnia 2018

Przyjęło się, że zdrowe odżywianie i „czysta micha” oznacza samodzielne przygotowywanie posiłków. Wszystkich posiłków. Gotowce mogą znaleźć  się w menu tylko jako „cheat meal”. Internet pełen jest przepisów na fit dania, a na Instagramie można znaleźć miliony zdjęć śniadań, lunchboxów i nie wiadomo czego jeszcze. To wszystko jest oczywiście bardzo dobre, słuszne i prawidłowe.  Ja także uważam, że lepiej samemu gotować – wiadomo wtedy co się wsadziło do garnka. Można kontrolować nie tylko jakość półproduktów, ale także ilość dodanego cukru, tłuszczu czy soli.

Tyle, że te wszystkie posiłki nie robią się same. Zdrowy styl życia wymaga czasu – zdrowe jedzenie, ruch i odpoczynek. Jest to czas zainwestowany w zdrowie i dobre samopoczucie. I to nie ulega kwestii.  Ale czasem brakuje na to wszystko czasu. Stajemy wtedy przed trudnym wyborem, na przykład czy lepiej ugotować coś zdrowego czy się wyspać? Wyspać trzeba się samemu, ale już gotować niekoniecznie.

Ratunek ze sklepu

Moda na zdrowe odżywianie, na bycie fit i eko zaowocowała zwiększającą się ofertą gotowych dań adresowanych właśnie do osób chcących świadomie jeść. W sprzedaży są sałatki, pasty warzywne,  puddingi i cała masa różnych dziwnych rzeczy. Wiele z nich mimo ładnych opakowań i zachęcających haseł wcale nie jest specjalnie zdrowa. Cukier, zbędny tłuszcz i inne dodatki mogą skutecznie zniechęcić do zaglądania na półkę z gotowymi daniami.

Na szczęście można znaleźć całkiem przyzwoite sklepowe jedzenie, które uratuje w sytuacji podbramkowej. Jasne, że nie są to potrawy idealne. Każdej w zasadzie można coś zarzucić (najczęściej nadmiar soli), a co więcej smak mają uniwersalny, czyli mało wyrazisty. Na szczęście z tym drugim można łatwo sobie poradzić dosypując ziół i przypraw. A od tego pierwszego przy zachowaniu rozsądku i umiaru się nie umrze.

Zupa i drugie danie

Jak byłam mała to nie znosiłam ciepłych obiadów. Obiady kojarzyły mi się źle. Gdyby to ode mnie zależało po powrocie ze szkoły jadłabym kanapki, jajecznicę lub zapiekanki z serem. Zawsze jak dostałam jakąś dobrą ocenę, to pytałam, czy w nagrodę mogę nie jeść normalnego obiadu. Jednak moi rodzice byli nieugięci. Obiad był w domu codziennie. Czasem mniej wyszukany, czasem bardziej. Ale bardzo rzadko zdarzało się, żebym po szkole nie miała do zjedzenie ciepłego posiłku. Ta wieloletnia indoktrynacja zaprocentowała. I w tej chwili, poza dniami szczególnie upalnymi, ciepły posiłek jest obowiązkowym elementem każdego dnia.

Jednak nie zawsze jest to proste zrobienia. Bywa, że jak wyjdę z domu o 7.20 rano, to wracam dopiero wieczorem. To nie zostawia wielkiego pola do popisu. W takie dni obiad zjadam poza domem. Mówiąc krótko odgrzewam sobie coś w mikrofalówce. W idealnym świecie byłoby to coś, co sama przygotowałam poprzedniego dnia i zapakowałam do pudełeczka. Tyle, że jeśli poprzedniego dnia również wróciłam późno, to sprawa się komplikuje.

Trudny wybór

W takich sytuacjach z pomocą przychodzą gotowe dania ze sklepu. Do wyboru mamy zupy, dania jednogarnkowe (czy raczej jednopudełkowe), zestawy obiadowe a nawet „gorące kubki”. Wszystko poza „gorącym kubkiem” wymaga dostępu do kuchenki mikrofalowej lub zwykłej.

Czy danie do zalewania wodą może być zdrowe? Okazuje się, że tak. Dania obiadowe Inna bajka z wyglądu przypominają tradycyjne propozycje wiodących firm. Mamy opakowanie, a w środku coś, co zalewa wrzątkiem.  Są to zboża, strączki i suszone warzywa. Nic sztucznego 🙂

W przypadku „kubków” Innej Bajki mamy naprawdę prosty skład, a smak jest zadowalający. Przygotowanie wymaga nieco czasu – mieszanka potrzebuje przynajmniej 10 minut, żeby nadawała się do zjedzenia.  Na rynku dostępne są również podobne dania firmy Kupiec. Lista składników jest nieco dłuższa, ale też przyzwoita, a same dania robią się szybciej. Smakują również dość dobrze. Oba można bezpiecznie zjeść jako awaryjne danie na ciepło.

Prawdziwy obiad ze sklepu

Moje ulubione dania obiadowe ze sklepu to zupy z Biedronki i dania z kurczakiem PROporcja do kupienia w Rossmanie.  Mają prosty i przyjazny skład i do tego są smaczne. Wybór jest dość duży, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie w sytuacji podbramkowej. Zupy mają raczej krótki termin przydatności, ale dania PROporcja są pasteryzowane, więc mogą spędzić nieco więcej czasu w szafce. Można spokojnie kupić parę takich dań i mieć na wszelki wypadek.

Zupy z Biedronki trzeba raczej kupić na bieżąco, bo nadają się do jedzenie przez kilka dni po zakupie. Jednak jest to dobry produkt i nawet w domu zdarza mi się je jeść na obiad. Zaletą takiej gotowej zupy jest to, że mamy jedną porcję, a w domu ciężko jest ugotować mniej niż cały garnek zupy.

Ile to kosztuje?

Gotowanie w domu jest zazwyczaj tańsze niż kupowanie gotowych dań. W przeliczeniu na jedną porcję za domowy posiłek musimy zapłacić mniej, niż za to samo tylko, że kupione. Ale w kosztach przygotowania domowego jedzenia najczęściej nie uwzględniamy kosztów pracy. A przecież nasz czas też kosztuje. Jeśli spędzimy go w kuchni, nie zrobimy w tym czasie czegoś innego. A to cos innego może być dla nas więcej warte.

Wszystkie dana gotowe, które wymieniłam kosztują poniżej 10 zł za porcję, a zaczynają się już od 4 zł. Nie są to kwoty wygórowane i niewiele wyższe od kosztów samodzielnego przygotowania podobnego jedzenia w domowych warunkach. A w zamian za to zyskujemy trochę czasu 🙂