Zestarzałam się, więc noszę biżuterię jak moja babcia

wpis w: na obcasach | 0

biżuteria

Kiedyś wydawało mi się, że pewne rzeczy są przypisane do osób po sześćdziesiątce, a być może nawet po siedemdziesiątce. Młode dziewczyny noszą tylko wiszące kolczyki i ewentualnie srebrne pierścionki. W drodze wyjątku mogą również założyć bransoletkę na gumce. Wszystko inne jest dla babć.

Był taki czas, że w moim pudełku na biżuterię królowały ciężkie, artystyczne kolczyki. Oczywiście srebrne lub kolorowe. Bez kamieni. Bo wiadomo, kamienie są dla starych bab. Co by znajomi powiedzieli, gdybym pokazała się z “babciowymi” kolczykami? Pod wpływem jakiegoś wyjątkowo kretyńskiego impulsu zrobiłam sobie w prawym uchu jeszcze dwie dodatkowe dziurki, w które wkładałam małe srebrne kolczyki w jakichś fajnych kształtach. Szybko jednak przestałam je nosić, bo dziurki nigdy się tak naprawdę nie zagoiły.

Dzięki Bogu nie zawsze ma się naście lat

Gdyby człowiek musiał być nastolatkiem przez całe życie, to ludzkość dawno by wymarła. Wściekłe nastolatki najpierw zabijałyby się nawzajem, żeby wyeliminować jednostki, które mogłyby być fajniejsze od nich, a następnie popełniłyby samobójstwo. Na szczęście po kilku latach pogoni za fajnością i wyrazem aprobaty na twarzy zbieraniny przypadkowych ludzi zwanych grupą rówieśniczą człowiek trochę mądrzeje i zaczyna mieć na to wszystko wywalone. Zakłada to, w czym się dobrze czuje. Jak jest zimno naciąga czapkę na uszy nie myśląc za wiele o przyklepanych włosach. Zaopatruje się nawet w ciepłe majtki, takie z nogawkami, żeby w tyłek było ciepło. I przez cały czas doskonali się w umieszczaniu opinii innych na swój temat w miejscu, gdzie światło nie dochodzi.

Po pewnym czasie osiąga poziom master w dyscyplinie nieprzejmowania się zdaniem innych. Do tego stopnia nawet, że zaczyna mieć gdzieś własne opinie sprzed kilku(nastu) lat. Wtedy może spokojnie zacząć nosić obciachowe rzeczy i mieć niemodne hobby.

Koralowo mi

Moja babcia nosiła korale. To oczywiście w moich oczach zrównało korale z pierwszym objawem śmierci towarzyskiej. Długo byłam przekonana, że szanująca się kobieta nie może nosić na szyi korali. Dla bezpieczeństwa lepiej nic nie nosić, bo być może łańcuszki i wisiorki należą do tej samej kategorii.

Tkwiłam w tym przekonaniu ładnych parę lat. Aż któregoś pięknego dnia wpadły mi w oko błyszczące niebieskie korale. Z pewną niepewnością założyłam i stwierdziłam, że jednak przez cały ten czas tkwiłam w błędzie. Fajne korale są fajne. A nawet jak nie są fajne, to skoro mi się podobają, to są dostatecznie fajne, żeby je nosić.

korale

Od tego czasu moja kolekcja nieco się powiększyła i korale zakładam dość często.

korale

Dorosłym żyje się łatwiej

Wielkim plusem tego, że pożegnałam się z uprzedzeniami do elementów ubioru czy biżuterii jest to, że wybierając coś, co mam na siebie założyć kieruję się jedynie moją aktualną potrzebą estetyczną i termiczną. Czasami ta druga jest znacznie ważniejsza. Jedyną osobą, która musi być zadowolona z mojego ubrania jestem ja sama.

Kierowanie się własnymi potrzebami i własnym gustem przy wyborze stroju bez oglądania się na to co o tym mogą sądzić inni jest dużym krokiem w kierunku zdrowego podejścia do samego siebie. Akceptacja własnego wyglądu (na początku w ubraniu) bardzo pomaga w życiu. Potem można spokojnie oglądać zdjęcia ekstra lasek na Instagramie i nie myśleć przy każdym zdjęciu z zazdrością “chciałabym wyglądać jak ona”. Ja w każdym razie już dawno nie złapałam się na porównywaniu się do innych zwłaszcza do innych podpatrzonych na jakimś portalu internetowym. Polecam to każdemu. Żyje się naprawdę dużo lepiej.