Sprawdzone sposoby na przetrwanie zimy


na luzie, na obcasach / 17 stycznia 2018

Jeśli lubicie jak jest zimno, a na mrozie czujecie się świetnie, nie czytajcie dalej. Ja zimy serdecznie nie znoszę. Jest zimno, ciemno i źle. I jakoś trzeba ten trudny czas przetrwać.

Zima jest ładna na filmach

Oglądam film, którego akcja toczy się gdzieś na biegunie zimna, czyli w Kanadzie. Piękne krajobrazy, ulice ładnie przysypane śniegiem, zadowoleni z życia ludzie spokojnie sobie spacerują. Nikt nie nosi czapek, a dziewczyny w seksownych kurteczkach, obcisłych spodniach i ze ślicznymi torebeczkami sprawnie przemieszczają się w szpilkach. Tak, na filmie wszystko jest piękne. Tyle, że ten obraz ma wyjątkowo mało wspólnego z rzeczywistością.

Wyjście w krótkiej, seksownej kurteczce kończy się zapaleniem nerek, a szpilki w połączeniu ze śniegiem oznaczają złamaną nogę. Zimą nie wyglądam ładnie, zimą jestem okrągłym, szczelnie opatulonym w liczne warstwy ziemniakiem. Zamiast iść z gracją w ładnych butach, poruszam się jak kaczka mając na nogach buty na protektorze.

Dwie rzeczy, których najbardziej nie lubię zimą, to temperatura, która może spowodować jakąś przykrą chorobę i śliska nawierzchnia. Co roku boję się, że coś sobie zrobię, albo co gorsza ktoś z mojej rodziny sobie coś zrobi. A z wiekiem człowiek coraz gorzej znosi upadki. Choroby z resztą też. Na przykład moja babcia ma prawie 90 lat. W tym wieku naprawdę nie jest dobrze się przeziębić albo przewrócić, bo jedno i drugie może skończyć się naprawdę tragicznie.

Co więc zrobić?

To pytanie zadaję sobie co roku. Co można zrobić, żeby (w miarę) bezboleśnie przetrwać zimę? Nie powiem, że udało mi się opatentować jakiś niezawodny sposób na uniknięcie wszystkich kłopotów, które mogę się pojawić, ale na szczęście jak do tej pory udało mi się uniknąć zapalenia płuc i połamanych nóg, więc nie jest źle 🙂

Stawiam na praktykę

Zimą moja potrzeba noszenia ślicznych ubranek i zgrabnych bucików idzie spać. Wybieram rzeczy praktyczne – grube, ciepłe ciuchy, które dodają przynajmniej 3 kilogramy i równie ciepłe buty na odpowiedniej podeszwie. Zakładam również ciepłe majtki, które mają, o zgrozo, nogawki, są aseksualne i w ogóle okropne, ale za to chronią tyłek przed odmrożeniem.  Do tego ciepła koszulka, ciepłe rajstopy jeśli mam spódnicę, albo również ciepłe, ale koniecznie śliskie pod spodnie.

Zimą naprawdę nie interesuje mnie to, że wyglądam jak wełniana kulka opatulona wełniany szalikiem, na której górę ktoś zatknął ciepłą czapkę. Najważniejsza rzecz, to nie zmarznąć. A ciepła odzież wierzchnia nie do końca załatwia sprawę, bo nie wiemy jaka temperatura będzie panować w pomieszczaniu, w którym się rozbierzemy. U mnie zmarznięcie jest jednoznaczne z chorobą, więc wychodzę z założenia, że zawsze można zdjąć jedną warstwę gdyby było za ciepło. Ale to nie zdarza się często.

Dobre buty to podstawa. Zimowe obuwie musi mieć grubą i nieśliską podeszwę. Chodzi o to, żeby po pierwsze nie przymarznąć do podłoża, a po drugie nie zabić się kiedy jest ślisko. Środek buta też jest ważny, bo but musi być ciepły a jednocześnie dobrze znosić spoconą nogę. To jest taki zimowy paradoks, bo z jednej strony jak but jest za cienki, to jest zimno w stopy, ale w przeciwnym razie w którymś momencie dnia noga na pewno się spoci. I na tę sytuację but musi być przygotowany. Dlatego najlepiej sprawdzają się buty, które w środku mają wełnę a jeszcze lepiej kożuszek.

Wieczne sprzątanie i czyszczenie

Na filmach ślicznie ubrana bohaterka wchodzi do mieszkana, zdejmuje swoją kusą kurteczkę i idzie sobie usiąść na kanapie nie zdejmując butów. Jakimś cudem nie zostawia na podłodze brudnych, błotnych śladów. Prawda jest taka, że zimą do domu przynosi się jakieś tony piasku, który trzeba codziennie sprzątać. A jak jeszcze w dodatku jest ślisko, to wraz z piaskiem przynosi się sól. Dobrze jak ta sól jest tylko na podeszwach, ale niestety najczęściej jest ona również na reszcie buta.

Zimą mój przedpokój jest wyłożony gazetami, bo jak już z butów wszystko spłynie i odpadnie gazetę można wyrzucić i zastąpić nową. Z dywanem ciężko zrobić to samo. Potem trzeba odkurzyć i zabezpieczyć buty na kolejne wyjście. Czyszczenie butów latem to pikuś w porównaniu z tym, co trzeba robić zimą. Nie oszukujmy się dobre buty na zimę nie kosztują mało, więc dobrze, żeby nie zniszczyły się po tygodniu noszenia. Dlatego trzeba je myć, czyścić i zabezpieczać i tak w kółko.

Domowa bogini zmienia się trolla

Zimą można zapomnieć o ponętnych domowych koszulkach. Trzeba zmienić się w trolla lub w burrito. Można też zostać konikiem. Albo założyć dwa szlafroki. Coś jednak trzeba zrobić, żeby było ciepło. No chyba, że u kogoś w domu zimą panuje przyjemne ciepełko pozwalające na siedzenie w krótkim rękawku. Ja do tych szczęśliwców nie należę mimo, że mam nowe szczelne okna i mieszkam w bloku. I tak sobie zimą siedzę na kanapie w milionie warstw odzieży czekając na wiosnę.

Żeby tak całkiem nie zmienić się w trolla trzeba pamiętać o odpowiedniej pielęgnacji, bo zimą skóra łatwo się wysusza. Więc po kąpieli mimo niesprzyjającej temperatury dobrze jest poświęcić czas na balsam do ciała oraz koniecznie na krem do twarzy. O usta też trzeba dbać i o ręce. W moim przypadku o ręce najbardziej, bo jak tylko robi się zimo moje dłonie robią się szorstkie, suche i bolą. W efekcie na kremy do rąk zimą wydaję majątek.

W sumie samo przetrwanie zimy jest tak pracochłonne, że nie dziwne, że na wiele więcej już nie starcza czasu.

Na szczęście już niedługo wszystko będzie prostsze, a dzień dłuższy 🙂