Nowy rok zaczynam na czysto


na obcasach / 22 grudnia 2017

Szmata, ścierka i odkurzacz z całą pewnością nie są moimi ulubionymi przedmiotami. Jeśli do tego dołożyć skłonność do chomikowania, zbierania różnych dziwnych rzeczy i chroniczny brak czasu, to kroi się niezła katastrofa. Zawsze mniej więcej w połowie października czas przyspiesza, bo w pracy mam straszny kocioł, co oznacza, że znajduję świetną wymówkę, żeby w domu robić absolutne minimum. Absolutne minimum oznacza odkażanie łazienki jako największego siedliska zarazków, odkurzanie, dbanie o to, żeby nie przyklejać się do brudnej podłogi i niedopuszczenie do sytuacji, że któreś z nas nie może wyjść z domu, bo brakuje czystych ubrań.

Porządek jednak nie jest przereklamowany

Aczkolwiek nasze mieszkanie jest najczęściej w stanie higieniczno-sanitarnym zadawalającym. To z całą pewnością nie jest to miejsce bezpieczne dla mniej uważnym osobników, ponieważ bałagan robi się sam i się utrzymuję. Zwłaszcza, że chowanie różnych rzeczy wymaga wysiłku, a jak człowiek jest zmęczony, to wysiłku podejmować nie chce. I tak, wstyd to przyznać, dwa miesiące intensywnej pracy, która między innymi pozwoli zamówić wymarzoną torebkę (ale o tym kiedy indziej) zaowocowało potwornym rozgardiaszem.

Torba podróżna wypakowana tylko w takim zakresie, w jakim to było potrzebne i zostawiona wierzchu. Po co chować coś, co zaraz znowu będzie trzeba wyjmować? Torba sportowa wiecznie leżące na ziemi koło szafy, bo patrz punkt wyżej. I do tego masa drobiazgów, które nie znalazły drogi na swoje miejsce lub do kosza na śmieci. W pewnym momencie staje się to męczące. Szczególnie jeśli człowiek aktualnie wypoczywa (to znaczy nie pracuje zarobkowo) w domu i chciałby popatrzeć na coś ładnego.

torba sportowa
Po co chować coś, co zaraz trzeba wyjąć?

Zatem końcówka grudnia to czas porządków. Oczywiście nie chodzi mi tylko o pochowanie toreb podróżnych 🙂 Po prostu przed Bożym Narodzeniem robię generalne porządki i pozbywam się wszystkiego, co jest zbędne.

Zbieractwo maniakalne

Rzeczy zbędnych mam wiele, ale mam (a raczej miałam) też takie, które są NAPRAWDĘ ZBĘDNE. Na przykład wszystkie zbierające kurz durnostojki są zbędne, ale urocze. Natomiast pudełka po kosmetykach, które z jakiegoś powodu trafiły do szuflady zamiast do śmieci, to już wyższy poziom zbędności. Nie wiem skąd mi się wziął pomysł ich zbierania i czy szła za tym jakaś głębsza refleksja. Również szafka na leki pełna była pustych pudełek po dawno zużytych lekarstwach. Choć tu akurat był pewien sensowny zamysł – zachowanie pudełka szło w parze z zachowaniem ulotki. Tyle, że po zużyciu lekarstwa i ulotka i pudełko można było wyrzucić. Ale samo do kosza nie poszło, więc siedziało w szafce czekając na grudzień.

pudełka po kosmetykach
Myślecie, że to wszytko? Nie, to tylko mały fragment mojej kolekcji pudełek po kosmetykach.

Poza rzeczami, które ewidentnie zgubiły się w drodze do śmietnika, udało mi się uzbierać pokaźną kolekcję rzeczy już od dawna nie użytecznych, które z jakiegoś powodu postanowiłam zachować. Kosmetyki, których nie używam od paru lat, czy ubrania, które lata świetności dawno mają za sobą, albo po prostu nie są na mnie dobre. No i oczywiście próbki. Mnóstwo próbek, które wrzucałam do pudełka i o nich zapominałam.

Niektóre nieużywane od lat, inne zaledwie od paru miesięcy. Ale skoro nie mam zamiaru z nich używać i stoją baaaardzo długo otwarte, to należy pomóc im znaleźć drogą na śmietnik.
szuflada na kosmetyki
Tak wyglądała moja szuflada na kosmetyki. Cud, że ja tam w ogóle byłam w stanie cokolwiek znaleźć.

Postanowiłam się z tym wszystkim rozprawić.

Wielkie porządkowanie

sprzątanie

Zaopatrzyłam się w nową rolkę worków na śmiecie, mokre chusteczki i ręczniki papierowe. Porządki zaczęłam od zidentyfikowania rzeczy niepotrzebnych i ich posegregowania. Część rzeczy należało wyrzucić (i to już dawno), te trafiły do nowiutkich worków. Ale były też takie, które można bez wstydu komuś przekazać.

 

Ubrania zapakowałam w torbę papierową i w tej formie przekazałam na rzecz potrzebujących. Natomiast próbki kosmetyków, których nie miałam zamiaru używać włożyłam do jednej z zachomikowanych torebek ze sklepu minti i po Nowym Roku dam je koleżance, które takie rzeczy uwielbia.

próbki do podarowania
Do jednej z wielu zachowanych torebek z minti włożyłam próbki, które mogą spodobać się koleżance i po Świętach zaniosę jej taką ładną torebeczkę pełną niespodzianek 🙂

Zrobiłam też porządek ze zbieranymi od lat papierowymi torbami i opakowaniami po prezentach. Tych również miałam bez liku. Znalazłam nawet torby, w których goście przynieśli nam prezenty z okazji ślubu, a to było prawie siedem lat temu!

pudełka
Myślicie – prezenty? I macie słuszność – to są prezenty. A raczej to, w co były zapakowane rok czy dwa lata temu. Pudełka zostawiłam „na wszelki wypadek”. Część wylądowała w śmieciach a z reszty zrobiłam użytek – uporządkowałam kable i inne drobiazgi, które nie miały w co się schować.

Gruntowne porządki spowodowały, że w mojej szufladzie na kosmetyki zrobiło się luźniej, szafa również jakby odetchnęła. A dodatkowo parę osób ucieszy się z rzeczy, które mnie już dłużej nie służyły.

do wyrzucenia
W sumie zebrało się ładnych parę worków rzeczy do pozbycia się z mieszkania.

Mogę spokojnie powiedzieć, że w nowy rok wchodzę na czysto 🙂