Trening na wakacjach czy wakacje od treningu


na macie / 15 lipca 2018

Wyjazd wakacyjny jest zawsze pewnym odstępstwem od rutyny. W końcu chodzi o to, żeby odpocząć i naładować baterie. Możemy więcej pospać, spędzić czas na świeżym powietrzu, czytać rozmawiać o niczym i funkcjonować we własnym rytmie nie patrząc co chwila na zegarek. Czy podczas wakacji powinniśmy znaleźć czas na trening? Jak zwykle odpowiedź brzmi – to zależy.

Kiedy warto wykreślić trening z listy aktywności wakacyjnych

Jeśli ktoś trenuje bardzo intensywnie przez cały rok i łączy pracę na pełen etat z życiem rodzinnym i wyczerpującymi treningami, to dobrze zrobić sobie tydzień czy dwa przerwy. Będzie to z korzyścią zarówno dla zdrowia jak i dla formy. Oczywiście nie chodzi o to, żeby leżeć plackiem i w ogóle się nie ruszać. Można na przykład pójść na długi spacer. Ale regularne treningi warto odpuścić.

Często mamy skłonność do robienia treningów za wszelką ceną – nieważne, że padamy na twarz po wyjątkowo męczącym dniu w pracy, ale zaplanowany trening i tak wykonujemy.  Potem nadal marzymy o tym, żeby choć przez chwilę mieć święty spokój, więc na przykład odpuszczamy rozciąganie. Sporadycznie pozwalamy sobie na dłuższe przerwy w treningu. W takiej sytuacji naprawdę przyda się czas na regenerację.

Kiedy dobrze kontynuować treningi na wczasach

Jeśli ktoś jest po drugiej stronie skali, dopiero zaczął żyć aktywnie i nie ma jeszcze nawyku regularnego ćwiczenia, to istnieje ryzyko, że tydzień czy dwa przerwy przeciągną się do dwóch miesięcy.

Teoretycznie potrzeba 21 dni, żeby wykształcić jakiś nawyk, ale w przypadku zdrowego stylu życia (i bardzo wielu innych rzeczy) jest to zdecydowanie za mało. Gdyby te 21 dni pozwalały na stałe wprowadzić zmiany życie byłoby znacznie prostsze. Pierwsze tygodnie wprowadzania zmian, to wciąż jeszcze faza entuzjazmu, kiedy z radością gotujemy zdrowe dania i wykonujemy kolejne treningi. Wykształcenie trwałego nawyku w zakresie stylu życia (jedzenia, sportu) wymaga znacznie więcej czasu.

Dlatego jeśli jeszcze tego nawyku nie ma i sport nie stał się takim samym elementem życia jak mycie zębów, to dobrze kontynuować ćwiczenia również podczas wyjazdu. To nie musi być identyczny trening jak w domu. Może być nieco krótszy czy mniej intensywny, ale ważne żeby był. Chodzi o to, żeby nie zabić kiełkującego nawyku. W przeciwnym razie jest ryzyko, że po powrocie do domu będziemy kontynuować nasz wakacyjny styl życia, a powrót do nowo-zaczętego zdrowego będziemy odkładać do jutra, do poniedziałku, do przyszłego tygodnia i tak dalej. Aż w końcu projekt „zdrowsze życie” zostanie odłożony ad acta.

Można też podejść na luzie

O ile ktoś nie jest amatorem trenującym wyczynowo i bardzo intensywnie albo nie zaczyna przygody ze sportem, to najlepiej się sprawdzi podejście na luzie. Trening jak będzie na niego ochota, a jak nie będzie czasu czy nastroju, to błogie lenistwo. Jadąc do Bułgarii wzięłam buty do biegania z przekonaniem, że jest to kompletnie bez sensu. Bo może raz wyjdę na kwadrans. Ale na miejscu okazało się, że idąc spać o 22, budziłam się o 7 całkiem rześka, pogoda była sprzyjająca i bardzo przyjemnie biegło się wzdłuż morza. I poza jednym dniem, codziennie przed śniadaniem truchtałam sobie pół godzinki podziwiając widoki i jeszcze puste plaże.

Bardzo się cieszę z tego Bułgarskiego biegania, bo było naprawdę fajne. Ale gdyby faktycznie okazało się, że buty przeleciały się ze mną na darmo nie rozpaczałabym jakoś strasznie. Uważam, że urlop służyć ma wypoczynkowi, a nie zmuszaniu się na siłę do czegoś, na co akurat nie ma się ochoty.

Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do codziennej aktywności, to tydzień laby nie zaszkodzi. Zwłaszcza, że wyjazd to jest taki specyficzny czas – wiadomo, że wszystko wygląda inaczej, ale działa to trochę na zasadzie „what happens in Vegas stays in Vegas”. Lenistwo i poluźnienie reżimu dietetycznego na wczasach nie powinno spowodować katastrofy w dłuższej perspektywie. A dobry wypoczynek jest bezcenny i owocuje przez długi czas.

Kiedy bezwzględnie należy ćwiczyć

Jeśli ktoś jest w trakcie rehabilitacji lub ma zalecone ćwiczenia od fizjoterapeuty, to nie powinien z nich rezygnować na czas urlopu. Jeśli specjalista mówi, że dany zestaw ćwiczeń należy wykonywać co drugi dzień, to ma na myśli co drugi dzień, a nie co drugi tydzień. Tutaj odstępstwa mogą być bardzo kosztowne, więc lepiej nie ryzykować i grzecznie robić, co trzeba