Dbanie o formę w XXI wieku

wpis w: na macie | 0

Panuje moda na bycie fit. Internet jest pełen zdjęć wysportowanych dziewczyn, które są wzorem dobrego wygląda. A jednak w przyrodzie takie piękne ciała są rzadkością. Dla większości z nas idealna sylwetka jest nieosiągalna. Przyczyn jest kilka:

  1. czas biegnie nieubłaganie do przodu i nie zawsze można mieć osiemnaście lat
  2. większość z nas przeważającą część życia spędza na siedząco
  3. koszt jest zbyt wysoki

Nie można dać się zwariować. Jeśli ktoś żyje z szeroko rozumianego sportu, to ciało jest jego wizytówką. Musi wyglądać odpowiednio i być pierwszym ambasadorem swojej pracy. Ale cała reszta nie musi dążyć do ideału. Czy to znaczy, że należy nic nie robić? Wręcz przeciwnie. Warto dbać o dobrą formę. Warto, ale nie należy tego traktować jako przymus. Jeśli jest dobrze tak jak jest, to super. Ale zdrowa dawka ćwiczeń fizycznych może spowodować, że będzie lepiej 🙂

W zdrowym ciele zdrowy duch

Warto zadbać o kondycję zwyczajnie dlatego, że zdrowiej jest być w dobrej formie. Uprawianie sportu podnosi odporność i niweluje skutki stresu. Poza tym ćwicząc robimy coś dla siebie i tylko dla siebie. Czas poświęcony na sport to czas dla nas. Taki zdrowy egoizm, który procentuje. Ładne ciało jest efektem ubocznym dbania o siebie.

Ćwicząc regularnie mniej chorujemy i jesteśmy mniej narażeni na skutki stresu, czyli choroby cywilizacyjne. Krótko mówiąc odnosimy same korzyści. Jest jednak jedno “ale”.

Zdrowe podejście

Nie jest dobrze jeśli dbanie o formę ma na celu tylko i wyłącznie osiągnięcie wymarzonej, wypatrzonej na instagramie sylwetki. Generalnie porównywanie się do innych nie prowadzi do niczego dobrego, a porównywanie się do czegoś zobaczonego na instagramie czy facebooku jest pomysłem z gruntu fatalnym. To oczywiście nie dotyczy tylko wyglądu. To, co widzimy na zdjęciach publikowanych na portalach często ma niewiele wspólnego z prawdę, ale potraktowane poważnie może być mocnym fundamentem depresji.

Dobrze jest dbać o ciało, tak jak dobrze jest dbać o umysł. Ale trzeba zachować zdrową równowagę. Warto znaleźć czas na ćwiczenia, ale nie można też spędzić wszystkich wolnych chwil uprawiając sport, bo będą na tym cierpieć inne sfery życia. Rodzina też jest ważna. Ciekawa książka również. A nawet posprzątane mieszkanie. Wszystko jest istotne i na wszystko powinno być w życiu miejsce.

Świat się nie zawali jeśli któregoś dnia plan treningowy nie zostanie zrealizowany. Czasem książka jest tak wciągająca, że po prostu trzeba ją skończyć. Bywa, że wraca się później z pracy, albo spontanicznie idzie się na randkę z mężem. Ale jeśli codziennie jest “coś” i na trening nie starcza już czasu, to albo należy poważnie zastanowić się nad reorganizację życia, albo są to po prostu wymówki. Oczywiście mowa tu o sytuacji, w której ktoś przynajmniej w teorii chciałby ćwiczyć.

Czy trening czyni lepszym?

Nie i jeszcze raz nie! Trening nie czyni lepszym. Może co najwyżej uczynić nieco ładniejszym i zdrowszym. Ale to że ktoś trenuje nie powoduje, że jest lepszym, bardziej wartościowym człowiekiem. Jest bardziej wytrenowanym człowiekiem. Tylko tyle.

Krótko mówiąc to, że ćwiczysz regularnie nie jest jakimś specjalnym powodem do dumy i nie powoduje, że można się wywyższać. W drugą stronę, to że nie ćwiczysz, to nie powód do wstydu. W końcu to Twoje ciało i Twoje życie. Masz prawo robić z nimi co chcesz. Ważne, żeby Tobie było z tym dobrze. Jeśli ćwiczenia powodują, że jest Ci gorzej, to ćwicz mniej, albo wcale.

Co ludzie powiedzą?

To co będą chcieli, a Ciebie nie powinno to interesować. I nie ma znaczenia czy obawiasz się krytyki bo przestaniesz ćwiczyć, albo dlatego że zaczniesz.

Jeśli czujesz potrzebę trochę się poruszać, to po prostu to zrób. Nie słuchaj tych, którzy mówią, że 15 minut to bez sensu, albo że zamiast marnować czas na sport zrób porządki/obiad/skoś trawę/pomaluj płot. W szczególności unikaj tych, którzy próbują się wymądrzać i psuć zabawę z tego, co robisz dla siebie. Nieważne, że nie masz poczucia rytmu i ruszasz się niezgrabnie tak, jak ja. Ważne, że Tobie się podoba, to co robisz.

Ale jeśli nie masz potrzeby zażyć trochę ruchu, to usiądź na kanapie i zrób dla siebie coś innego. A jeśli ktoś zaczyna wydziwiać, to każ mu się odczepić. Masz prawo nie uprawiać sportu, tak jak masz prawo nie jeść fasolki szparagowej. Mimo, że jedno i drugie jest dla Ciebie dobre.

Jeśli ktoś wywiera na Ciebie niezdrową presje, to najpewniej nie jest to dobre towarzystwo. Nie mówię tu o szczerej trosce o Twoje zdrowie, ale o nacisku, żeby dostosować się do oczekiwań innych. To, że wszyscy w rodzinie biegają nie znaczy, że Ty też musisz. I analogicznie to, że cała rodzina siedzi przed telewizorem nie jest jednoznaczne z tym, że Ty nie możesz oglądać telewizji jednocześnie ćwicząc na macie a potem wchłonąć pysznego batonika.

To, że w obecnie panuje moda na fit styl życia nie oznacza, że trzeba się jej bezmyślnie i bezwarunkowo podporządkować. Wszystko jest dla ludzi, byle z głową.

Ja idę poćwiczyć, a Ty?