Jak ćwiczę – wrzesień 2017

wpis w: na macie | 0

Sport był w zasadzie zawsze obecny w moim życiu. W zasadzie, bo zdarzały się okresy kiedy moja aktywność fizyczna ograniczała się do wejścia po schodach do mieszkania na pierwsze piętro. Ale dla równowagi bywało też tak, że na zajęcia sportowe chodziłam codziennie a czasem nawet dwa razy dziennie. Można powiedzieć, że od dziecka byłam raczej wysportowana, co zawdzięczam moim rodzicom. To oni dosłownie zmuszali mnie do uczestniczenia w zajęciach sportowych. Podobnie jak zmuszali mnie do jedzenia śniadania i normalnego obiadu. Dzięki temu dzisiaj nie wychodzę z domu z pustym żołądkiem, (prawie) codziennie jem ciepły własnoręcznie zrobiony obiad i ćwiczę.

Gdzie?

Obecnie ćwiczę przede wszystkim domu. Nie chce mi się tracić czasu na “przejścia”. Niby siłownię mam blisko, ale pójście tam i z powrotem zajmuje około pół godziny. Wolę te trzydzieści minut wykorzystać na coś innego. Jednak od czasu do czasu, średnio raz na dwa tygodnie, idę do klubu fitness, żeby poćwiczyć trochę inaczej.

Ćwiczenia w domu są świetnym rozwiązaniem. Można ćwiczyć o dowolnej porze i dokładnie tyle czasu ile ma się ochotę. Jak już idę i poświęcam czas na spakowanie się i spacer, to idę na długo. Nie opłaca się marnować pół godziny, żeby poćwiczyć kwadrans. W domu nie ma takich ograniczeń. Można poskakać tylko pięć minut i też jest okej.

Jak często?

Zależy od tygodnia. Najczęściej trochę się ruszam pięć dni w tygodniu. Zazwyczaj mam dwa dni, kiedy nic nie robię. Zazwyczaj, bo nie trzymam się kurczowo żadnego planu. Jedyna zasada, której bezwzględnie przestrzegam, to żeby mieć przynajmniej jeden dzień kiedy nie ćwiczę w ogóle. Wprawdzie nie ćwiczę bardzo intensywnie, ale zauważyłam, że jednak jeden dzień leniuchowania jest potrzebny. Jeśli zdarzy mi się nie mieć ani dnia przerwy przez więcej niż dziesięć dni bardzo źle mi się ćwiczy – ciało domaga się odpoczynku

Co robię?

Jestem wielką fanką filmów z ćwiczeniami, ponieważ oszczędzają konieczności myślenia. Ktoś już wybrał ćwiczenia, ułożył je w jakiejś kolejności i odmierza czas lub liczy powtórzenia. Świetna sprawa! Bez filmów mój trening jest mało urozmaicony – skakanka z odmierzających czas minutnikiem. Do tego ewentualnie mało udane pompki. I tyle. Zdarza mi się robić “program” własnego autorstwa, ale bardzo sporadycznie. Powód jest prozaiczny – wymaga to więcej wysiłku intelektualnego. A ćwiczenia robię między innymi po to, żeby nie myśleć.

Jeśli idę na siłownię, to robię program, który rozpisał mi trener. Za każdym razem robię go z kartką, bo nie pamiętam jakie ćwiczenia mam robić kiedy. Wspomniałam już, że w trakcie ćwiczeń mój mózg jakby nie pracuje?

Które programy lubię?

To się zmienia w czasie. Obecnie najbardziej mi się podobają HOT BODY i PERFECT BODY Ewy Chodakowskiej. Lubię też programy Natalii Gackiej. Ich główną zaletą jest czas (najczęściej do 20 minut), co pozwala łatwo dostosować czas trwania treningu. Poza tym są łatwo dostępne – filmy na youtubie.

Ćwiczenia w domu polecam każdemu, kto chce się trochę poruszać, a nie ma czasu na chodzenie na siłownię czy zorganizowane zajęcia.

jak ćwiczę