Książki lutego: Świst, Krodel, Rogala i Wójcik


na luzie / 6 marca 2018

W styczniu miałam mało czasu na czytanie, ale to i tak nic w porównaniu z lutym. Działo się dużo, więc poważniejsze pozycje sobie odpuściłam. Skupiłam się na prostych czytadłach, które czyta się chwilę. Są takie książki, które idealnie nadają się do pociągu i ogólnie do czytania w biegu i właśnie takie wybierałam w poprzednim miesiącu.

Prokurator, Paulina Świst

“Prokurator” jest bardzo trudny do sklasyfikowania i oceny. Z jednej strony mamy historię leżącą gdzieś pomiędzy sensacją, kryminałem i dramatem sądowym. Z drugiej zaś mam powieść niemal erotyczną. Warstwa fabularna jest ciekawa i wciągająca, choć jednocześnie dość przewidywalna. Adwokatka zostaje przymuszona do obrony psychopaty i jednocześnie nieświadomie nawiązuje relacje z prokuratorem, które oskarża w tej sprawie. I tu dochodzimy do wątku erotycznego. Tak zwany momenty są wulgarne i mocno graficzne. Przy czym jednocześnie dobrze napisane.

Można powiedzieć, że “Prokurator” jest bardzo dobrze napisaną bardzo wulgarną książką. Okładka obiecuje nam, że będzie ostro i tak właśnie jest. Chwilami za ostro i żenująco.

I teraz największa niespodzianka – mnie się podobało. Mimo, że chwilami miałam wrażenie, że się czerwienię czytając kolejną stronę. Z pewnością nie jest to książka dla każdego. Niemniej jeśli komuś nie przeszkadzają stosunkowo (nomen omen) graficzne i ostre opisy, to mogę polecić 🙂

48 tygodni, Magdalena Kordel

Miało być sympatycznie i zabawnie, a wyszło mocno średnio. Słowem – wielkie rozczarowanie. Ciężko powiedzieć o czym tak naprawdę jest ta książka. Jest to dziennik głównej bohaterki – zbiór historii i historyjek, które absolutnie do niczego nie prowadzą. Czyli mamy po prostu scenki rodzajowe z życia początkowo niepracującej a potem już pracującej matki i żony. Teoretycznie mogłoby to być nawet ciekawe, ale w praktyce jest mdłe i irytujące.

Największym problemem tej powieści jest główna bohaterka, którą najlepiej opisują dwa słowa “głupia baba”. Wyjątkowo irytująca osoba, głupia jak but i skoncentrowana na sobie w stopniu ciężkim do wyobrażenia i przede wszystkim trudnym do zniesienia. W jednej ze scenek w mieszkaniu zalęga jej się przyjaciółka męża (miała zostać chwilę, ale chwila się przeciąga). Co robi bohaterka? Myślicie może, że mówi jej wprost, że nie zgadza się, żeby została dłużej niż było ustalone? Otóż nie. Najpierw marudzi, a potem knuje kretyńską intrygę z koleżanką. W efekcie oczywiście pozbywa się nieproszonego gościa. Ale czy naprawdę nie byłoby prościej załatwić sprawę bezpośrednio?

Rzecz jasna jest szereg książek tego rodzaju, które świetnie się czyta śmiejąc przy tym do łez. Ale w tym wypadku nie wyszło. Moim zdaniem szkoda czasu na tę powieść.

Zastrzyk śmierci, Małgorzata Rogala

“Zastrzyk śmierci”, to całkiem porządny polski kryminał – czyta się szybko i przyjemnie. Jest to idealna książka dla osób, które nie mają możliwości poświęcić lekturze dużo uwagi. Głównymi bohaterowie to para policjantów badająca sprawę zagadkowych morderstw. Fabuła jest liniowa, więc naprawdę bez trudu można śledzić akcję. Nawet jeśli czyta się jedną ręką mieszając zupę w garnku. Pewnym minusem powieści jest dość przewidywalne zakończenie. Jak możecie się domyśleć nie czytałam tej książki z jakimś szczególnym skupieniem, a jednak dość szybko zorientowałam się gdzie jest pies pogrzebany. Dla mnie to nie jest wada, ale jeśli ktoś lubi zaskakujące zwroty akcji i zakończenie, które nie wiadomo skąd się wzięło, to może być rozczarowany.

“Zastrzyk śmierci” przeczytałam z przyjemnością. Mogłam trochę oderwać się od podręczników i innych Ważnych Rzeczy. Jeśli ktoś szuka prostej lektury, którą szybko się czyta, to powieść Małgorzaty Rogali będzie dobrym wyborem. Jest to czwarta książka z serii i myślę, że kupię pozostałe 🙂

Garść popiołu, Wojciech Wójcik

“Garść popiołu” jest powieścią kryminalną. Do kupna zachęcił mnie opis na okładce – w szkole zostaje znaleziony martwy nauczyciel i jego kolega z pracy podejmuje na własną rękę śledztwo w tej sprawie. Przyznacie, że to niestandardowe? Książka naprawdę wciąga, na kolejnych stronach odkrywamy sekrety bohaterów. Okazuje się, że nikt nie jest do końca taki jak się wydawał na początku. Największym zaskoczeniem jest historia głównego bohatera. Ale nie będę wszystkiego zdradzać 🙂

“Garść popiołu” czyta się bardzo dobrze. Znalazłoby się parę rzeczy, do których można się przyczepić, ale nie można być drobiazgowym. Jest to bardzo dobra powieść kryminalna – jestem pewna, że przypadnie do gustu każdemu, kto lubi ten gatunek.