Bodyguard Zawodowiec a potem Pausa Włoska – dobry zestaw na piątkowy wieczór

wpis w: na luzie | 0

Co można robić w piątkowy wieczór? Kino, kolacja i spacer, czyli zestaw idealny na zakończenie tygodnia pracy i na początek weekendu. Tym razem w programie był film Patricka Hughesa o fatalnym polskim tytule Bodyguard Zawodowiec (tytuł oryginalny The Hitman’s Bodugaurd) a potem Pausa Włoska na Ząbkowskiej. Na koniec powolny powrót do domu.

Coś dla duszy

Bodyguard Zawodowiec to film bez wątpienia śmiertelnie głupi. Oto zawodowy ochroniarz ma dowieźć zawodowego mordercę w jednym kawałku do Hagi jako świadka. Oskarżony w procesie oczywiście robi wszystko, czyli wysyła kilkanaście uzbrojonych band, żeby temu zapobiec. Fabuła jest nielogiczna i nierealistyczna, zaś bohaterowie są dość jednowymiarowi. Całość składa się pojedynczych scen, które (poza nielicznymi wyjątkami) spokojnie można by zamienić kolejnością bez szkody dla historii. Pościgi samochodowe, strzelaniny, dialogi pełne wulgaryzmów (tu pochwała dla tłumacza, który dość monotonne motherfucker przetłumaczył na kilka sposobów), brak sensu. Paradoksalnie to wszystko powoduje, że jest to idealny film na piątkowy relaks.

Na filmie Bodyguard Zawodowiec czas w kinie mija bardzo szybko, jest mnóstwo śmiechu i człowiek wychodzi z seansu odprężony i roześmiany. Jeśli ktoś szuka w kinie rozrywki i dobrej zabawy, to Bodygaurd nadaje się świetnie. Nie jest to oczywiście film wybitny ani tym bardziej ambitny, ale też i nie aspiruje do tego. Ma być fajnie i jest. Odtwórcy głównych ról dobrze się prezentują – panowie są przystojni, panie atrakcyjne. Do tego mamy przyjemne dla oka widoki i trochę zabawnych scen okraszonych niewyszukanymi ale mimo wszystko śmiesznymi dialogami. Krótko mówiąc przyjemny film pozwalający na ekspresowe przejście od trybu “tydzień pracy” do trybu “weekend” – tylko tyle i aż tyle.

Coś dla ciała

Po kinie oczywiście musiała być kolacja, bo co to za piątkowy wieczór bez dobrego jedzenia i picia? Wybór padł na Pausę Włoską w pobliżu kina. Restauracja ma dobre opinie, a w dodatku oferuje 10% rabatu posiadaczom Karty Praha. Karta dań nie jest zbyt obszerna, ale to akurat zaleta, bo wszystko brzmi apetycznie.

Postawiliśmy na prosty zestaw – półmisek wędlin z dodatkami dla dwojga i pizzę. Wędliny jak wędliny, ale chlebek do nich podany to po prostu niebo w gębie. Idealna grubość, lekko słony z rozmarynem. Po prostu poezja. Na dodatki składały się faszerowane papryczki, papryka, suszone pomidory, karczochy i duże kapary. Te dwie ostatnie pozycje niespecjalnie mi pasowały do tego zestawu, natomiast zdecydowanie brakowało oliwek. Całość ładnie podana i smaczna. Z tym wyjątkiem, że kapary i karczochy zamieniłabym na oliwki. Pizza była bardzo smaczna – nic jej zarzucić nie mogę. Wybraliśmy taką z grillowaną bakłażanem i nie żałuję. Smaczna, oryginalna pizza. Ciasto bardzo dobre, a serek mascarpone na wierzchu fajnie się komponował z całością. Do tego zamówiliśmy butelkę przyjemnego czerwonego wina, które poleciła kelnerka. Jak wiadomo koniec wieńczy dzieło, więc daliśmy się skusić jeszcze na deser – ja wzięłam tiramisu, a maż panna cottę. Moje tiramisu było bardzo prawdziwe – smakowało kawą, biszkoptami i mascarpone. Zupełnie jak takie robione w domu z prawdziwych składników. To był dobry koniec 🙂 Restaurację zdecydowanie polecam. Dobre jedzenie, miła obsługa. I, co ważne, ceny dość przystępne – rachunek (z 10% rabatem) wyniósł 132zł za przystawkę dla dwóch osób, pizzę dwa desery i butelkę wina.

Zestaw tygodnia pt. Bodyguard Zawodowiec i Pausa Włoska okazał się bardzo trafiony.