Codziennik: wyjazdy i bieganie


codziennik / 1 września 2018

Sierpień zaczęłam zapaleniem oskrzeli. To naprawdę nie był dobry początek. W planach miałam ostatnie treningi przed półmaratonem, a zamiast tego siedziałam w domu dostając zadyszki po przejściu kilku kroków. Podjęłam jakieś mało sensowne próby biegania, ale przez pierwszą dekadę miesiąca głównie byłam sfrustrowana moim stanem zdrowia. Najbardziej było mi przykro, że musiałam zrezygnować ze startu w biegu „Piątka z Kwaśniewską”, bo naprawdę lubię te biegi 🙁

Wszystko na raz

Nie dość, że się rozchorowałam, to jeszcze stanęliśmy w obliczu pilnego kupienia stołu. A jak już kupować, to przecież nie sam stół. Siedząc w domu wymyślałam coraz więcej mebli do wymiany i oczywiście wszystkie kupiłam. Nie przewidziałam tylko, że IKEA będzie potrzebować parę dni na ich skompletowanie. Efekt był taki, że meble przyjechały po naszym jedynym wolnym weekendzie w sierpniu.  W związku z tym złożenie tego wszystkiego zajęło potwornie dużo czasu.

Przez pół miesiąca funkcjonowaliśmy między kartonami, książkami zwalonymi na podłodze i na wpół skręconymi półkami. Było całkiem śmiesznie 🙂 To znaczy śmiesznie jest z perspektywy, bo na bieżąco śmiesznie wcale nie było. Powiedziałabym, że raczej wkurzająco 🙂

W Polskę jedziemy

Moje nowe hobby, czyli bieganie zaowocowało dwoma bardzo fajnymi wyjazdami. Najpierw pojechaliśmy do Torunia na święto piernika i Bieg Kopernika, a potem do Łodzi na Bieg Fabrykanta. W Toruniu zawsze mi się bardzo podobało i tym razem również było bardzo fajnie. Stare miasto jest naprawdę ładne i za każdym razem jak tam jestem z przyjemnością patrzę na te śliczne kamienice. I oczywiście wcinam pierniczki 🙂

Łódź natomiast byłą dla mnie ogromną niespodzianką. Nie dlatego, że nigdy tam nie byłam. Wręcz przeciwnie. Ale ostatnie nasze wyjazdy do Łodzi były związane z wizytami u rodziny, więc siłą rzeczy nie bardzo była okazja chodzić w weekendowe wieczory po Piotrkowskiej J Ku mojemu zdziwieniu wszystkie knajpy, w których byliśmy oferowały bardzo smaczne jedzenie i to w przystępnych cenach. A co więcej obsługa była przesympatyczna i atmosfera bardzo przyjemna.

Zdecydowanie Łódź zmieniła się bardzo na plus. W porównaniu z Warszawą jest to naprawdę bardzo przyjemne miasto. Może jednak należałoby wrócić do pomysłu przeprowadzki do Łodzi…

Kolejny miesiąc biegania, basen i joga

Oczywiście kontynuuję moją biegową przygodę. Za mną pierwszy półmaraton, a za chwilę drugi. Po drodze dwa biegi na 10 km. I to z pewnością nie jest moje ostatnie słowo J Pod względem liczby przebiegniętych kilometrów sierpień był znacznie słabszy od lipca czy czerwca – w zasadzie ograniczyłam się startów i treningów Reebok Run Crew. Poza tym zrobiłam chyba tylko dwa treningi.

Ale za to odkryłam na nowo basen i jogę. To znaczy jogę odkryłam na nowo, a do basenu się przemogłam. Zasadniczo lubię pływać, ale nie znoszę wchodzić do zimnej wody.  Wejście do basenu zajmuje mi jakieś 10 minut. Nie żartuję. Podobnie z resztą jest jeśli chodzi o basen na wakacjach (mam na myśli wakacje w ciepłych krajach). Wiem, że teoretycznie woda w basenie nie jest zimna. Ale to tylko teoria, bo praktycznie jest zawsze zimna. Niemniej przemogłam się, żeby iść na basen i stwierdziłam, że jednak jest to fajna sprawa. Jakiś udział w tym pewnie miał nowy kostium kąpielowy, ale nie bądźmy drobiazgowi 🙂

Dalsza edukacja i plany na wrzesień

Jak każdy prawdziwy student na lato trochę odpuściłam naukę. Byłam na jednym bardzo ciekawym szkoleniu z dietetyki sportowej o żywieniu trenujących kobiet. Szkolenie wybrałam przede wszystkim pod kątem samej siebie, chodź z pewnością wykorzystam tę widzę również w praktyce. Ale już od połowy września planuję zakończyć edukacyjne wakacje.

Ale zanim wrócę do cięższych lektur, szkoleń i webinarów jedziemy na parę dni do Zakopanego i Krakowa. To jest drugi tygodniowy urlop, który wieńczy sezon letni. Planujemy dość intensywny wypoczynek. Zaczynamy od półmaratonu praskiego – to już dziś wieczorem, potem łażenie po górach w Zakopanem i zwiedzanie Krakowa. A na koniec bieg na 10 km w Wilanowie.

Po powrocie skupię się pewnie bardziej na sprawach zawodowych i oczywiście na zdobywaniu wiedzy. Pewnie pojawi się też więcej merytorycznych wpisów 🙂