Codziennik: wiosenny kwiecień


codziennik / 2 maja 2018

W końcu nastała wiosna, a wraz z nią… dla odmiany zapalenie zatok. Chyba zostanę laryngologiem. W zasadzie już jestem ekspertem od problemów z zatokami i niestety cały czas pogłębiam wiedzę na ten temat. Na szczęście jedną z rzeczy, których już się nauczyłam, to fakt, że zapalenie zatok (o ile człowiek poza tym dobrze się czuje) nie jest specjalnie ograniczające.

Miesiąc biegania

Mimo radioaktywnego kataru udało mi się całkiem sporo pobiegać i zapisałam się na pierwszy bieg uliczny – Bieg Konstytucji Trzeciego Maja. Mam nadzieję na czas poniżej 30 minut, ale szczerze mówiąc zupełnie nie wiem czego się spodziewać. Istnieje więc ryzyko, że pobiegnę w drugą stronę 🙂

O bieganiu już trochę pisałam tu. W skrócie wkręciłam się w nową aktywność, co oznaczało pewien deficyt wolnego czasu. Chciałabym powiedzieć, że to wynikało z tak ogromnej liczby przebiegniętych kilometrów i wykonanych treningów uzupełniających, ale prawda jest taka, że głównym złodziejem czasu był (jak zwykle) internet. Po prostu kompulsywnie przeglądałam strony poświęcone bieganiu. A dokładnie to odzieży do biegania. A tak konkretnie, to po prostu sklepy internetowe.

To niezdrowe zainteresowanie ofertą różnych sklepów zaowocowało, jakżeby inaczej, zakupami.

Kwietniowe nowości

Wykorzystując jako pretekst moje hobby kupiłam sporo odzieży sportowej – opaskę, czapkę (bo była w promocji – ciekawe czemu?), bluzkę z długim rękawem i dwa staniki sportowe. Dobre trzymanie biustu, to wszak podstawa. Do tego jeszcze zaopatrzyłam się w nerkę do biegania. Bo ta, którą mam na rower jest… na rower. A poza tym nie ma elastycznego paska i w ogóle. To “i w ogóle” jest oczywiście najistotniejszym argumentem.

Ewidentnie weszłam w fazę zakupoholizmu. Ale to jest częściowo związane z poprawą pogody. Zawsze latem wydaję więcej. Po prostu słońce nastraja do robienia przyjemnych rzeczy. Co poradzić?

Nie samym bieganiem człowiek żyje

Ładna pogoda pozwoliła wyciągnąć rower w celu innym niż tylko napompowania kół. Dopiero w kwietniu odbyliśmy pierwszą krótką wycieczkę rowerową. Bywało, że już na początku marca można było z przyjemnością jeździć na rowerze, ale w tym roku warunki atmosferyczne były cokolwiek niesprzyjające.

Na szczęście w kwietniu sezon rowerowy został oficjalnie rozpoczęty i mam szczerą nadzieję, że będzie obfitował w liczne ciekawe wycieczki. Na razie ograniczyłam się do wizyty u babci i pojechania do szkoły. Ale już się cieszę na więcej 🙂

Wymiana mebli

W kwietniu rozpoczęliśmy drugą fazę wymiany mebli w domu. Pierwsza faza była raczej prosta – nowy materac. Druga zaś to już nie lada przedsięwzięcie – przemeblowanie sypialni. Przy tej okazji doszłam do wniosku, że jednak mamy ogromnie dużo książek. Po wyjęciu z półek zajęły pół podłogi w drugim pokoju.

Zaczęliśmy od zastąpienia zasłon roletami. Zbierałam się do tego od bardzo dawna, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze. Teraz jak postanowiłam wprowadzić nowe porządki w sypialni w końcu zainstalowałam rolety. I to była świetna decyzja. Pokój od razu zrobił się optycznie większy, a do tego zyskałam parapet do wykorzystania. Teraz na parapecie poza opuncją mieszka Azorek i trzej jego koledzy 🙂

Zdecydowałam się również kupić biurko. Jednak stół w kuchni i kanapa nie są stworzone do pracy. Niby biurko, to też stół. Ale tylko niby. Zdecydowanie najlepiej pracuje się po prostu siedząc przy prawdziwym biurku. Nie chodzi tylko o wygodę, ale również o sam fakt. Po prostu głowa lepiej pracuje przy biurku.

Wszystko mnie boli

Operacja wymiany mebli okazała się potwornie męcząca. Wyniesienie starych prawie mnie zabiło, a to był dopiero początek. Potem złożenie nowych i ustawienie wszystkich rzeczy, których jest mnóstwo. Dopiero przy takich okazjach człowiek odkrywa ile ma przedmiotów. Pisałam już, że mam mnóstwo książek? Efekt jest taki, że boli mnie absolutnie każda część ciała. A osłabienie spowodowało dla odmiany problem z zatokami.

Można powiedzieć, że kwiecień zatoczył koło – zaczął się od zapalenia zatok i na zapaleniu zatok zakończył. Pozostaje mieć nadzieję, że maj pod względem zdrowia będzie lepszy 🙂