Codziennik: uwielbiam wakacje


codziennik / 3 sierpnia 2018

Zdradzę wam tajemnicę – wciąż lipiec i sierpień nazywam wakacjami. Trochę jestem usprawiedliwiona, bo cały czas kontynuuję edukację. W czerwcu skończyłam studia podyplomowe zdając z wynikiem pozytywnym egzamin, ale to nie tylko o to chodzi. Staram się, żeby te dwa miesiące faktycznie były wyjątkowe. Korzystam z letnich atrakcji i na pierwszym miejscu stawiam naładowanie baterii na pozostałej 10 miesięcy w roku. Chociaż w tym roku trochę mi się to moje ładowanie skomplikowało, ale o tym za chwilę.

Urlop w pracy zwykle biorę na początku i na końcu wakacji – tydzień na przełomie czerwca i drugi tydzień na początku września. To takie symboliczne rozpoczęcie i zakończenie 🙂 O wyjeździe do Bułgarii trochę pisałam w ostatnich wpisach (tu, tu, tu). Bawiłam się świetnie i już planuję wyjazd za rok 🙂

Aktywnie poza domem

W tym roku pogoda wyjątkowo dopisuje. Jest ciepło, przeważnie słonecznie i nie pada aż tak dużo, co wykorzystujemy do maksimum. To idealny czas na długie wycieczki rowerowe i zwiedzanie okolicy na jednośladzie. Można też zjeść cos dalej od domu sprawdzając nowe restauracje. W ogóle latem znacznie przyjemniej je się na mieści, bo można sobie usiąść na zewnątrz i wraz z dobrym jedzeniem cieszyć się ładną pogodą i (na ile to możliwe) świeżym powietrzem.

Latem świetne są też wieczory. Takie ciepłe i przyjemne, że wcale nie chce się iść spać. Człowiek z przyjemnością idzie na spacer, albo siada na balkonie i patrzy na świat. Można też wykorzystać letni repertuar kin i obejrzeć jakiś niezbyt angażujący film, a potem wrócić do domu spacerkiem. Od pewnego czasu najchętniej wybieramy kino Praha, do którego mamy blisko, i które jest takie przyjemnie kameralne. Kameralne w porównaniu z multiplexami oczywiście, które są ogromne i często mieszczą sie w centrach handlowych. A to jest po prostu takie zwykłe kino, gdzie można obejrzeć film. A potem pójść do jakiejś klimatycznej restauracji na Pradze. Jakbym się miała przeprowadzać, to właśnie w tamte okolice.

Cały czas biegam

W kwestii biegania nic się nie zmieniło. Cały czas mi się podoba, cały czas chcę uczestniczyć w jakichś biegach i cały czas przepuszczam sporo pieniędzy. Po powrocie z wakacji. I to tak całkiem po powrocie, bo zostawiliśmy tylko walizki w domu pojechaliśmy kupić nowe buty i kurteczki do biegania. Buty początkowo mnie nie zachwyciły, ale po jakimś czasie się do nich przekonałam. Natomiast kurteczkę miałam okazję założyć raz. I to najlepiej świadczy o tym jak piękna jest ostatnio pogoda. Do tego postanowiłam zaprzyjaźnić się z żelami energetycznymi. Także full profeska 🙂

W lipcu ucestniczyłam w trzech biegach – dwa razy na 10 km i raz na 5 km. Wyników w zasadzie nie poprawiłam, ale za to osiągnęłam niemożliwe. Przy temperaturach dobrze powużej 25 stopni nabawiłam się zapalenia oskrzeli. To znaczy wszystko zaczeło się od przeziębienia w następstwie kontaktów z klimatyzacją, a ja zamiast się porządnie wyleczyć podleczałam się trochę z nadzieją, że w końcu sama przejdzie. To zresztą jeden z powodów nieco słabszej formy. Efekt był taki, że pod koniec miesiąca trafiłam w końcu do lekarza z gorączką i zapaleniem oskrzeli. Na szczęście nie był potrzebny antybiotyk, a ja bardzo szybko dochodzę do siebie.

Zepsułam stół

W miedzyczasie były też moje imieniny. A jak imieniy to wiadomo – goście. A jak goście w porze wieczorowej, to musi być kolacja. Kolację zwykle podaję na stole. Tyle, że stół już nie nowy. A konkretniej to pewnie tak z dwadzieścia lat starszy ode mnie i się już biedaczek zmęczył. I tak zaliczyłam potężną wpadkę towarzyską – zparosiłam gości i w trakcie kolacji stół się po prostu złożył. Szczęśliwie miało to miejsce w dalszej części wieczoru i spora ilość bułgarskiej rakiji oraz ziołowej nalewki mojego teścia skonsumowana wcześniej spowodowała, że cała sytuacja wydała się wszystkim całkiem zabawna.

Jak się nad tym chwilę zastanownić, to jest w tym pewien aspekt humorystyczny. Natomiast to również oznacza, że stanęliśmy w obliczu konieczności kupienia nowego stołu. Ponieważ i tak mieliśmy dokończyć wymianę mebli, to postanowiliśmy zrobić już wszystko hurtowo. Niestety IKEA podała strasznie odległy termin dostawy, więc meble przyjadą dopiero 6.08. A potem przez dwa tygodnie będziemy je składać 🙂