Codziennik: Się działo!


codziennik / 1 lipca 2018

Ostatnio sporo się dzieje. To znaczy nie samo się dzieję, tylko za moją sprawą. Próbuję znaleźć czas na wszystko. Jest tyle rzeczy, które mnie interesują i które chcę robić, a przecież doba nie jest z gumy. I w ten ograniczony czas staram się wcisnąć jak najwięcej. Tak też było w czerwcu.

Run Ardilla, run

Pisałam o tym, że mocno się wkręciłam w bieganie. Czerwiec był zdecydowanie potwierdzeniem tego stanu rzeczy. I nawet bardzo wysokie temperatury na początku miesiąca wcale mi nie przeszkadzały 🙂 Natomiast w pewnym momencie przeszkodziło mi moje podejście. Na koniec bardzo intensywnego dnia w planie było bieganie. Co z tego, że z nieba lał się żar. Co z tego, że już w tym upale przelazłam jakieś 15 km. Plan, to plan. No to poszliśmy zrealizować ten plan – 15 km spokojnego biegu. Wyszło 14,5 km a ja na własnej skórze przekonałam się jak na układ pokarmowy działa intensywny wysiłek w wysokiej temperaturze i przy niedostatku płynów. Nie bierzcie ze mnie przykładu, bo to nie była ani mądre ani przyjemne. Czyli, krótko mówiąc, było bez sensu.

Przez cały miesiąc kontynuowaliśmy treningi z Reebok Run Crew. I wcale nie tylko dlatego, żeby dostać koszulki a docelowo kurtki przy zakupie butów. Po prostu te treningi są bardzo fajne i dużo dają. Ja wprawdzie nie mam jakichś wygórowanych ambicji szybkościowych, ale zawsze to przyjemnie widzieć, że biega się sprawniej 🙂

Widocznym efektem treningów był mój czas w biegu na 5 km – Piątka z Kucharem. Poprawiłam czas z Biegu Konstytucji Trzeciego maja o 2 minuty!

Truskawkowo

To był zdecydowanie truskawkowy miesiąc. Te pyszne owoce wylądowały w deserach, sałatkach i porannych owsiankach. Ale poza tym braliśmy też udział w najbardziej truskawkowym biegu, czyli w Biegu Truskawki w Truskawiu.

Było niemiłosiernie gorąco i w dodatku bieg był w Kampinosie. To oznacza nadmiar kontaktu z przyrodą, a musicie wiedzieć, że ja do miłośników natury w jej nieokiełznanej formie się nie zaliczam. Pokrzywy, wystające korzenie, drapiące krzaki a do tego komary i inne latające stworzenia, to zdecydowanie nie jest moja bajka.

Ale Bieg Truskawki był super fantastyczną imprezą biegową. Trasa trudna, pogoda też niełatwa, ale było super – kameralnie, piknikowo i truskawkowo. Po biegu na uczestników czekały kanapki z dżemem truskawkowym i różne (domowe!) wypieki z truskawkami.

Wyjątkowo dobrze się bawiłam i odpoczęłam psychicznie, co mi się bardzo przydało 🙂

Bieganie bieganiem, ale trzeba się uczyć

W czerwcu miałam egzamin końcowy na studiach podyplomowych, więc musiałam trochę przysiąść do nauki. Muszę przyznać, że maj trochę mi przeleciał przez palce pod względem naukowym, więc trzeba było przysiąść i nadrobić straty. Siedzenie z nosem w książce przy tak fantastycznej pogodzie jest szczególnie przykre, ale czasem trzeba się zmusić.

Kilka zmarnowanych przy biurku wieczorów opłaciło się, bo egzamin zdałam z dobrym wynikiem. Teraz pozostało mi czekanie na dyplom.

Witajcie wakacje

Czerwiec to też początek wakacji, a co za tym idzie sezon wyjazdów i imprez plenerowych. W Warszawie całkiem sporo się dzieję. Pikniki, festyny i imprezy. W miarę możliwości staraliśmy się korzystać z tego rodzaju atrakcji. Zwłaszcza, że większość z nich jest za darmo, a może naprawdę dobrze się bawić 🙂

A pod sam koniec miesiąca wyruszyliśmy nad Morze Czarne. Kiedy Wy czytacie ten wpis ja siedzę sobie na leżaczku przy hotelowym basenie w Bułgarii i cieszę się życiem. Wyjazd na wczasy był mi bardzo potrzebny. Miniony rok był szczególnie wyczerpujący, przede wszystkim pod względem psychicznym. A moim zdaniem umysł najlepiej regeneruje się przy zmianie miejsca. Z tego powodu w tym roku latem czeka nas kilka wyjazdów.

Ciało najlepiej odpoczywa we własnym łóżku, ale z mózgiem jest inaczej. On lubi zmianę otoczenia, nowe bodźce i wrażenia. Tego lata na pewno nowości mu nie zabraknie 🙂