Ardilla
fot. Klara Keler

Po pierwsze jestem kobietą, to ważne – oznacza, że miewam złe dni i doła bez przyczyny, czepiam się z powodu dupereli i mam kompleksy.

Po drugie mam w sobie dużo z dziecka, to też ważne, bo dzięki temu potrafię cieszyć się z małych rzeczy i patrzeć z optymizmem w przyszłość nawet, gdy wydaje się, że wszystko jest do dupy.

Po trzecie lubię dyskutować, szczególnie jeśli dyskusja kończy się tym, że adwersarz przyznaje mi rację. Dlatego prowadzę dyskusję do momentu uzyskania pożądanego rezultatu.

Po czwarte nie jestem chodzącym ideałem, mam wady i wkurzają mnie ludzie, którzy są doskonali i mają dobrą radę na wszystko. Więc bardzo proszę “dobre rady” zachowaj na inną okazję.

Po piąte nie wciskam nikomu kitu, że opatentowałam sztukę bezstresowego sprzątania i czystego gotowania.

Po szóste w ogóle staram się nie wciskać kitu. Piszę to, co myślę. Jeśli komuś się to nie podoba, nie musi czytać.

Po siódme uwielbiam pluszaki. Jeśli ci to przeszkadza, to masz problem.

Nie jestem:

  • aseksualna
  • apolityczna
  • do obrzydzenia miła i słodka
  • politycznie poprawna
  • perfekcyjną panią domu
  • tytanem pracy

To nie znaczy, że jest ze mną coś tak. Po prostu jestem normalna.

I ten blog też jest normalny. Więc jeśli szukasz bloga pod z etykietką „life in plactis, it’s fantastic”, to trafiłeś pod zły adres. Tutaj życie nie jest polukrowane, ciasta nie zawsze wyrastają, mieszkanie samo się nie sprząta, a pieniądze nie rosną na drzewach.